Niechciałbym, aby ktoś pomyślał, że jestem za PIS, PO czy jeszcze kimś innym, ale jak by nie patrzeć za rządów PIS (jeśli dobrze pamiętam) uchwalono ustawę umożliwiającą członkom spódzielni mieszkaniowych nabycie zajmowanego lokalu za przysłowiową złotówkę. Dzięki tej ustawie udało się zatrzymać wzrost sztucznie zawyżanych cen mieszkań na rynku wtórnym. Natomiast teraz słyszę, że wspomniana ustawa nie wszystkim się podoba - ponoć jest niezgodna z konstytucją. Pożyjemy zobaczymy co zrobi PO
Co do cen mieszkań na rynku wtórnym, czy pierwotnym jest to precyzyjnie zaprogramowana machina mająca na celu wyssanie z przeciątnego zjadacza chleba ile się tylko da. Nie mam tutaj na myśli budowlańców, ale deweloperów i banki. Ci pierwsi sprzedają już "ostatnie mieszkania" po jedyne kilka tysięcy za metr kwadratowy natomiast Ci drudzy udzielą bardzo korzystnego kredytu. Sprawdzałem niedawno jakie płaciłoby się raty za kredyt wysokości 150.000 na okres 30 lat - wyszło od 960-1.040 zł na miesiąc w zależności od banku
P.S. Nie interesuje mnie kto jest przy korycie - chciałbym, aby naszym rodakom żyło się w kraju lepiej.
_________________ Errare humanum est - Mylić się jest rzeczą ludzką.
Ostatnio zmieniony przez as 2008-05-25, 02:04, w całości zmieniany 2 razy
ten pomysł mieszkań za złotówkę był totalnie bez sensu o ja kiedyś swoje mieszkanie musiałem wykupić za niezłą kwotę a teraz taki ktoś kupił to za złotówkę czy o wiele mniej niż ja zapalciłem i to ma być fer
_________________ Ci ludzie te miejsca to mnie napędza
Rozumiem Cię, ale zapewne (bo nie wiem na pewno) nie wykupywałeś mieszkania za takie pieniądze jak teraz każą sobie płacić, poza tym ulokowałeś kapitał i nie straciłeś. Gdybyś kupił wtedy samochód, komputer czy cokolwiek innego - straciłbyś tą kasę.
Czy to jest uczciwe, że ktoś chcąc kupić teraz mieszkanie musi zapłacić 150.000 za to które jescze kilka lat temu kosztowało 60.000
_________________ Errare humanum est - Mylić się jest rzeczą ludzką.
Czy to jest uczciwe, że ktoś chcąc kupić teraz mieszkanie musi zapłacić 150.000 za to które jescze kilka lat temu kosztowało 60.000
A czy nieuczciwe jest, ze ktoś chce na tym zarobić?
Moim skromnym zdaniem kupowanie po kilka mieszkań po to żeby na tym zarobić po 150 % to lekkie przegięcie - m.in. przez takich ludzi ceny mieszkań poszybowały zbyt wysoko i znajdują się poza zasiegiem statystycznego Polaka.
Owszem mieszkanie powinno kosztować i sprzedający powinien na nim zarobić, ale nie tyle. Uważam, że przecietnie zarabiająca rodzina powinna być w stanie spłacić kredyt mieszkaniowy w czasie max. 15 lat (bez odmawiania sobie wszystkiego co nie jest niezbędne do życia) a nie 45 lat!
Jeśli nic się nie zmieni w tym kraju nigdy nie bedzie lepiej. Nie jestem ekonomistą, ale chyba nie o to chodzi w gospodarce żeby garstka zarabiających krocie trzymała całą resztę za mordę! Na zachodzie chyba to już zrozumieli a u nas nie i dużo wody jeszcze upłynie zanim załapią o co chodzi w tym wszystkim.
Prosty przykład: załóżmy, że na każdych 100 pracujących - 5 zarabia dużo i bardzo dużo natomiast pozostała reszta to osoby zarabiające najniższą krajową. Ile samochodów kupi nasze 100 osób? Osób zarabiających najniższą krajową nie będzie stać na zakup samochodu. Ile natomiast samochodów może kupić pozostałe 5 osób - dwa, trzy na osobę? Myślę, że wnioski nasuwają sie same. Może mi ktoś zarzucić, że nie każdy musi jeździć samochodem - racja, ale można to odnieść do wielu innych dóbr np.: sprzętu komputerowego i RTV oraz wielu innych. Wniosek - wyższe zarobki ogółu społeczeństwa a nie marginesu (nie mam na myśli niczego złego pisząc margines) stymulują rozwój gospodarki!
_________________ Errare humanum est - Mylić się jest rzeczą ludzką.
Ostatnio zmieniony przez as 2008-05-26, 09:15, w całości zmieniany 2 razy
Chciałem zauważyć, że mamy wolny rynek i możemy sprzedawać towary po takich cenach jakie sobie wymarzymy. Dlaczego te 5 osób ma tracić (bo skądś tą kasę trzeba wziąć) żeby reszta mogła zarobić ?!
_________________ Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz.
Moim skromnym zdaniem kupowanie po kilka mieszkań po to żeby na tym zarobić po 150 % to lekkie przegięcie - m.in. przez takich ludzi ceny mieszkań poszybowały zbyt wysoko i znajdują się poza zasiegiem statystycznego Polaka.
Szanuję Twoje zdanie, ale gwałtowny wzrost cen nieruchomości zawdzięczamy czemu innemu.
-Mieszkania stały się droższe, bo wzrosły ceny materiałów i gruntu.
-Nie mówiąc już o tym, że przez długi czas wartość nieruchomosci w Polsce była niedoszacowana.
-W większości państw, które dołączyły do UE ceny mieszkań wzrosły do europejskiego poziomu.
as napisał/a:
Owszem mieszkanie powinno kosztować i sprzedający powinien na nim zarobić, ale nie tyle.
Przepraszam za swego rodzaju arogancję, ale dlaczego wydaje Ci się, że możesz ustalać jak duże pieniądze mogą zarabiać inni?
as napisał/a:
Uważam, że przecietnie zarabiająca rodzina powinna być w stanie spłacić kredyt mieszkaniowy w czasie max. 15 lat (bez odmawiania sobie wszystkiego co nie jest niezbędne do życia) a nie 45 lat!
Da się to zrobić. Poduszka kapitałowa. Porozmawiaj o tym ze swoim doradcą finansowym (lub takiego znajdź).
(a liczył ktoś, jak bardzo nieopłacalny jest kredyt na 45lat? rata niewiele wyższa niż 30letniego a odsetki płaci się horrendalnie duże)
as napisał/a:
Jeśli nic się nie zmieni w tym kraju nigdy nie bedzie lepiej. Nie jestem ekonomistą, ale chyba nie o to chodzi w gospodarce żeby garstka zarabiających krocie trzymała całą resztę za mordę! Na zachodzie chyba to już zrozumieli a u nas nie i dużo wody jeszcze upłynie zanim załapią o co chodzi w tym wszystkim.
A to zdanie jest za przeproszeniem zdjęte z sufitu. Spójżmy na parę statystycznych Polaków: oboje pracują, oboje zarabiają średnią krajową. Stać ich na mieszkanie na kredyt (przeciętny, a więc o taki chodzi metraż, blok z płyty na przyzwoitym osiedlu, albo kamienica poza ścisłym centrum/starówką)
as napisał/a:
Prosty przykład: załóżmy, że na każdych 100 pracujących - 5 zarabia dużo i bardzo dużo natomiast pozostała reszta to osoby zarabiające najniższą krajową. Ile samochodów kupi nasze 100 osób? Osób zarabiających najniższą krajową nie będzie stać na zakup samochodu. Ile natomiast samochodów może kupić pozostałe 5 osób - dwa, trzy na osobę? Myślę, że wnioski nasuwają sie same. Może mi ktoś zarzucić, że nie każdy musi jeździć samochodem - racja, ale można to odnieść do wielu innych dóbr np.: sprzętu komputerowego i RTV oraz wielu innych. Wniosek - wyższe zarobki ogółu społeczeństwa a nie marginesu (nie mam na myśli niczego złego pisząc margines) stymulują rozwój gospodarki!
A teraz spójżmy z drugiej strony: na 100 osób 5 zarabia 100 tysięcy miesięcznie. Wydaje te pieniądze na nieruchomości, samochody, w restauracjach, pubach, często kupuje ubrania, oszczędza, otwiera kolejne firmy, dzięki którym jeszcze więcej zarabia. I co z tymi 95 osobami? A no pracują w branży budowlanej, samochodowej, gastronomicznej, tekstylnej, finansowej lub w firmach tych bogatych. I dzięki temu mogą zarobić. Jeśli będą aktywnie dbali w świadomy sposób o swoją karierę i finanse to niedługo zaczną otwierać swoje agencje nieruchomości, warsztaty, knajpki, sklepy, firmy. I prawdopodobne jest, że część z nich osiągnie dochody na bardzo dobrym poziomie.
I teraz druga bajka: mamy 100 osób. 5 z nich zarabia około 100 tysięcy złotych miesięcznie, reszta średnią krajową. Uchwalona zostajke ustawa w wyniku której wszyscy o dochodach powyżej 10 tysięcy płacą podatki na poziomie 60% dochodu. 95 osób mówi "ale przecież 40 tysięcy to też bardzo dużo a my też coś chcemy mieć". Jaki tego rezultat? Pozostało 97 osób. Trzy z bogatych wyjechały za granicę i wszystkie ich pieniądze też. 1 przestała płacić podatki (kreatywna księgowość, jakiś przekręt i przelewanie przychodu na konta w krajach - rajach podatkowych), 1 w skutek dużych podatków rzadziej kupuje nieruchomości, samochody, chodzi do restauracji, pubów, kupuje ubrania, oszczedza. Pieniądze pobrane z podatków częściowo pokrywają koszta ich rozdysponowywania a poza tym są rozdawane 95 osobą ze średnią krajową. Ludzie ci szybko przyzwyczajają się do większej gotówki i nie rozwijają swojej przedsiębiorczości. Za rok znów podwyższone zostaną podatki, nic się nie zmieni.
Którą bajkę chętniej wprowadziłbyś w życie?
Ostatnio zmieniony przez Mr_Bungle 2008-05-26, 21:51, w całości zmieniany 1 raz
ten pomysł mieszkań za złotówkę był totalnie bez sensu o ja kiedyś swoje mieszkanie musiałem wykupić za niezłą kwotę a teraz taki ktoś kupił to za złotówkę czy o wiele mniej niż ja zapalciłem i to ma być fer
Ja jestem taka osoba i wykupilem mieszkanie za 6,70 gr i teraz taki wniosek czy wy myslicie ze to jest faktyczna kwota ?? ze ktos to mieszkanie dal mi za darmoche ??
Tak na dobra sprawe swojego wkladu mieszkaniowego bylo 80.000 zl przeciez nikt mi tej kasy nie oddal i nie kazal placic tych 6 zl tylko te 80.000 przechodzi na wlasnosc spoldzielni a ja mieszkania nie moge sprzedac przez 5 lat.
Czasami mnie denerwuje takie podejscie niestety
_________________ Nie ważne ile pali i tak jest piękna
Moim skromnym zdaniem kupowanie po kilka mieszkań po to żeby na tym zarobić po 150 % to lekkie przegięcie - m.in. przez takich ludzi ceny mieszkań poszybowały zbyt wysoko i znajdują się poza zasiegiem statystycznego Polaka.
Szanuję Twoje zdanie, ale gwałtowny wzrost cen nieruchomości zawdzięczamy czemu innemu.
-Mieszkania stały się droższe, bo wzrosły ceny materiałów i gruntu.
-Nie mówiąc już o tym, że przez długi czas wartość nieruchomosci w Polsce była niedoszacowana.
-W większości państw, które dołączyły do UE ceny mieszkań wzrosły do europejskiego poziomu.
as napisał/a:
Owszem mieszkanie powinno kosztować i sprzedający powinien na nim zarobić, ale nie tyle.
Przepraszam za swego rodzaju arogancję, ale dlaczego wydaje Ci się, że możesz ustalać jak duże pieniądze mogą zarabiać inni?
as napisał/a:
Uważam, że przecietnie zarabiająca rodzina powinna być w stanie spłacić kredyt mieszkaniowy w czasie max. 15 lat (bez odmawiania sobie wszystkiego co nie jest niezbędne do życia) a nie 45 lat!
Da się to zrobić. Poduszka kapitałowa. Porozmawiaj o tym ze swoim doradcą finansowym (lub takiego znajdź).
(a liczył ktoś, jak bardzo nieopłacalny jest kredyt na 45lat? rata niewiele wyższa niż 30letniego a odsetki płaci się horrendalnie duże)
as napisał/a:
Jeśli nic się nie zmieni w tym kraju nigdy nie bedzie lepiej. Nie jestem ekonomistą, ale chyba nie o to chodzi w gospodarce żeby garstka zarabiających krocie trzymała całą resztę za mordę! Na zachodzie chyba to już zrozumieli a u nas nie i dużo wody jeszcze upłynie zanim załapią o co chodzi w tym wszystkim.
A to zdanie jest za przeproszeniem zdjęte z sufitu. Spójżmy na parę statystycznych Polaków: oboje pracują, oboje zarabiają średnią krajową. Stać ich na mieszkanie na kredyt (przeciętny, a więc o taki chodzi metraż, blok z płyty na przyzwoitym osiedlu, albo kamienica poza ścisłym centrum/starówką)
as napisał/a:
Prosty przykład: załóżmy, że na każdych 100 pracujących - 5 zarabia dużo i bardzo dużo natomiast pozostała reszta to osoby zarabiające najniższą krajową. Ile samochodów kupi nasze 100 osób? Osób zarabiających najniższą krajową nie będzie stać na zakup samochodu. Ile natomiast samochodów może kupić pozostałe 5 osób - dwa, trzy na osobę? Myślę, że wnioski nasuwają sie same. Może mi ktoś zarzucić, że nie każdy musi jeździć samochodem - racja, ale można to odnieść do wielu innych dóbr np.: sprzętu komputerowego i RTV oraz wielu innych. Wniosek - wyższe zarobki ogółu społeczeństwa a nie marginesu (nie mam na myśli niczego złego pisząc margines) stymulują rozwój gospodarki!
A teraz spójżmy z drugiej strony: na 100 osób 5 zarabia 100 tysięcy miesięcznie. Wydaje te pieniądze na nieruchomości, samochody, w restauracjach, pubach, często kupuje ubrania, oszczędza, otwiera kolejne firmy, dzięki którym jeszcze więcej zarabia. I co z tymi 95 osobami? A no pracują w branży budowlanej, samochodowej, gastronomicznej, tekstylnej, finansowej lub w firmach tych bogatych. I dzięki temu mogą zarobić. Jeśli będą aktywnie dbali w świadomy sposób o swoją karierę i finanse to niedługo zaczną otwierać swoje agencje nieruchomości, warsztaty, knajpki, sklepy, firmy. I prawdopodobne jest, że część z nich osiągnie dochody na bardzo dobrym poziomie.
I teraz druga bajka: mamy 100 osób. 5 z nich zarabia około 100 tysięcy złotych miesięcznie, reszta średnią krajową. Uchwalona zostajke ustawa w wyniku której wszyscy o dochodach powyżej 10 tysięcy płacą podatki na poziomie 60% dochodu. 95 osób mówi "ale przecież 40 tysięcy to też bardzo dużo a my też coś chcemy mieć". Jaki tego rezultat? Pozostało 97 osób. Trzy z bogatych wyjechały za granicę i wszystkie ich pieniądze też. 1 przestała płacić podatki (kreatywna księgowość, jakiś przekręt i przelewanie przychodu na konta w krajach - rajach podatkowych), 1 w skutek dużych podatków rzadziej kupuje nieruchomości, samochody, chodzi do restauracji, pubów, kupuje ubrania, oszczedza. Pieniądze pobrane z podatków częściowo pokrywają koszta ich rozdysponowywania a poza tym są rozdawane 95 osobą ze średnią krajową. Ludzie ci szybko przyzwyczajają się do większej gotówki i nie rozwijają swojej przedsiębiorczości. Za rok znów podwyższone zostaną podatki, nic się nie zmieni.
Którą bajkę chętniej wprowadziłbyś w życie?
Ceny mieszkań w kraju może i nawet przerosły, jak to napisałeś europejski poziom nasze zarobki niestety nie. Jeśli chodzi standardy wykonania również nie jest tak różowo, jak na zachodzie. Za dużo napatrzyłem się na fuszerkę budowlaną z którą płaci się ciężkie pieniądze.
Nie mam zamiaru ustalać pieniędzy jakie mają zarabiać inni, ale postaw się po drugiej stronie a zrozumiesz.
Mówisz o poduszce kapitałowej (niestety tak, jak wcześniej napisałem nie jestem ekonomistą a moje google pod hasłem "poduszka kapitałowa" niewiele chce pokazać - nie wiem czy to w ogóle coś znaczy, jeśli sie myle oświeć mnie i pozostałych), ale powiem krótko - z pustego i Salomon nie naleje.
Jeśli chodzi o ststystycznych Polaków, którzy oboje pracują i zarabiają średnią krajową (dzieciaki rozumiem wychowują się same) - nie wiem skąd ich wytrzasnąłeś, bo to raczej rzadkość powiedziałbym, że "rodzynki". Dlaczego zatem tyle osób wyjeżdża za granicę do pracy? Dlaczego w pośredniakach jest tyle ofert pracy za najniższą krajową? Dlaczego tyle kobiet ulega swoim szefom i..., żeby utrzymać się w pracy? Rozejrzyj się wokół siebie, przejdź się chociaż w dzień po ulicach, których w nocy nie masz się co pokazywać i zobacz jak żyją ludzie. Wielodzietne rodziny, w których rodzice "prują sobie flaki" w pracy za najniższą krajową żeby związać koniec z końcem, dzieciaki bez perspektyw na przyszłość pozostawione w samopas przez cały dzień - a Ty mówisz o doradcach finansowych?
Byłoby dobrze, gdyby Ci co zarabiają, jak to piszesz po 100.000 zł chcieli inwestować swoje pieniądze w tworzenie nowych miejsc pracy a przez to pośrednio stymulować rozwój gospodarczy kraju. Sprawę można rozwiazać w sposób podobny do krajów, które bardziej dorosły do gospodarki wolnorynkowej. Jeśli przedsiębiorca inwestuje w rozwój swojej firmy płaci bardzo niski podatek lub wręcz jest z niego zwolniony, jeśli natomiast kupuje z nudów kolejną luksusową furę lub buduje następną willę z 5 basenami niech płaci nawet te 60 proc. podatku
_________________ Errare humanum est - Mylić się jest rzeczą ludzką.
Ostatnio zmieniony przez as 2008-05-27, 08:00, w całości zmieniany 1 raz
Ceny mieszkań w kraju może i nawet przerosły, jak to napisałeś europejski poziom nasze zarobki niestety nie. Jeśli chodzi standardy wykonania również nie jest tak różowo, jak na zachodzie. Za dużo napatrzyłem się na fuszerkę budowlaną z którą płaci się ciężkie pieniądze.
a co mają zarobki do wartości nieruchomości? To tak jakbym powiedział, że jestem stomatologiem i chcę kupić Alfę 159 za 40 tysięcy, bo mój znajomy zarabia 3 razy więcej na tym stanowisku i go stać.
as napisał/a:
Nie mam zamiaru ustalać pieniędzy jakie mają zarabiać inni, ale postaw się po drugiej stronie a zrozumiesz.
postaw się po stronie tych, którym podatki zżerają lwią część dochodu a dookoła pełno małych rączek nazywa ich złodziejami (w imię czego?) i chce więcej
as napisał/a:
Mówisz o poduszce kapitałowej (niestety tak, jak wcześniej napisałem nie jestem ekonomistą a moje google pod hasłem "poduszka kapitałowa" niewiele chce pokazać - nie wiem czy to w ogóle coś znaczy, jeśli sie myle oświeć mnie i pozostałych), ale powiem krótko - z pustego i Salomon nie naleje.
To rozwiązanie wygląda tak: oprócz kredytu hipotecznego rozpoczynasz sobie niezależną inwestycję w wysokości ok. 1/3 raty (chodzi o kredyt 30 letni) w jakieś rozwiązanie oparte na funduszach inwestycyjnych. W zależności od kondycji giełdy uzbieranie sumy pozwalającej na spłatę zadłużenia zajmie nam 11 - 16 lat. Można powiedzieć, że 1/3 raty to za dużo, czy kredyt na 30 lat jest za drogi, ale... sorry winnetou wniosek taki, że nie stać Cię na mieszkanie i musisz zrobić coś, by zarabiać więcej.
as napisał/a:
Jeśli chodzi o ststystycznych Polaków, którzy oboje pracują i zarabiają średnią krajową (dzieciaki rozumiem wychowują się same) - nie wiem skąd ich wytrzasnąłeś, bo to raczej rzadkość powiedziałbym, że "rodzynki". Dlaczego zatem tyle osób wyjeżdża za granicę do pracy? Dlaczego w pośredniakach jest tyle ofert pracy za najniższą krajową? Dlaczego tyle kobiet ulega swoim szefom i..., żeby utrzymać się w pracy? Rozejrzyj się wokół siebie, przejdź się chociaż w dzień po ulicach, których w nocy nie masz się co pokazywać i zobacz jak żyją ludzie. Wielodzietne rodziny, w których rodzice "prują sobie flaki" w pracy za najniższą krajową żeby związać koniec z końcem, dzieciaki bez perspektyw na przyszłość pozostawione w samopas przez cały dzień - a Ty mówisz o doradcach finansowych?
ale to teraz Ty piszesz nie o średniej krajowej a ludziach biednych. Ja znam masę ludzi, któzy zarabiają 3000zł lub więcej i są w stanie wychować dzieci. Da się.
as napisał/a:
Byłoby dobrze, gdyby Ci co zarabiają, jak to piszesz po 100.000 zł chcieli inwestować swoje pieniądze w tworzenie nowych miejsc pracy a przez to pośrednio stymulować rozwój gospodarczy kraju. Sprawę można rozwiazać w sposób podobny do krajów, które bardziej dorosły do gospodarki wolnorynkowej. Jeśli przedsiębiorca inwestuje w rozwój swojej firmy płaci bardzo niski podatek lub wręcz jest z niego zwolniony, jeśli natomiast kupuje z nudów kolejną luksusową furę lub buduje następną willę z 5 basenami niech płaci nawet te 60 proc. podatku
Tylko, że w tym miejscu uzurpujesz sobie prawo do dysponowania nieswoimi pieniędzmi. Bo po to się rozwija własną karierę, niejednokrotnie pracuje po kilkaset godzin miesięcznie, żeby potem móc kupić sobie 2 mieszkania, Brerę na codzień i Cayenne dla żony. I nikomu nic do tego. Poza tym z uporem maniaka zapomina się, że konsumpcja również napędza gospodarkę. Bo jeśli zdecyduję się coś kupić, to zarobi masa ludzi. Zacznijmy od tego, że zapłacę podatek VAT (22%). Ale mój przedmiot będzie musiał ktoś wcześniej wyprodukować i zarobi. Ktoś mu będzie musiał sprzedać surowiec i też zarobi. Ktoś ten surowiec będzie musiał wydobyć - zarobi. Ktoś będzie wynajmował pomieszczenia dla tych kolejnych ludzi - zarobi. Ktoś będzie musiał zorganizować transport tego czegoś i też zarobi. Ktoś wyprodukuje maszyny, ktoś je będzie serwisował, wogóle nie wspominając o hurtownikach i innych pośrednikach w sprzedaży, akcjach marketingowych itd. Każda z tych firm będzie miała dostawców, którzy też zarobić. A co się stanie, jeśli te pieniądze zostaną zabrane z podatkiem? Po pierwsze: ja sobie nic nie kupię. Po drugie: ci wszyscy ludzie nie zarobią. Po trzecie: pieniądze zostaną wydane np. na ZUS, który z dziką rozkoszą zmarnuje każdą sumę pieniędzy (przepraszam, ale naprawdę nie wierzę w system emerytalny i nie chcę z niego korzystać a muszę go utrzymywać).
Mr_Bungle,as, z zainteresowaniem przeczytałem waszą dysputę i nasówa mi się jedna myśl:"... punkt widzenia zależy od punktu siedzenia..."
Mr_Bungle, sądzac z Twoich wypowiedzi nie należysz do osób żyjących ze średniej krajowej. Nie mam zamiaru oceniać Cię za to ile zarabiasz, ale nie należy zapominać, że istnieją ludzie którzy zarabiają o wiele mniej i oni również mają prawo żyć godnie. ( nie mówię dostatnio ale godnie)
Mr_Bungle napisał/a:
Można powiedzieć, że 1/3 raty to za dużo, czy kredyt na 30 lat jest za drogi, ale... sorry winnetou wniosek taki, że nie stać Cię na mieszkanie i musisz zrobić coś, by zarabiać więcej.
Po mimo tego że zarabiam dobrze po wyżej średniej krajowej, twierdzę że nie jest to normalna sytuacja kiedy za jedną pensję mogę kupić sobie 1 m mieszkania.
Kiedy koszt wybudowania tego metra wacha się na poziomie 1/4 w/w ceny.
Mr_Bungle napisał/a:
Bo po to się rozwija własną karierę, niejednokrotnie pracuje po kilkaset godzin miesięcznie, żeby potem móc kupić sobie 2 mieszkania, Brerę na codzień i Cayenne dla żony. I nikomu nic do tego.
Zapewne masz rację, pod warunkiem, że w tym pędzie do posiadania nie zapomni się o tym, że istnieją słabsi( nie gorsi ) o których też trzeba zadbać.
Nie żyjemy na bezludnej wyspie tylko w kraju, który jest naszą ojczyzną, a osoby przechodzące koło nas są naszymi rodakami.
NIE ZAPOMINAJMY O TYM
_________________ Fiat Seicento 1.1 do pracy
Lancia Lybra SW 2.4 jtd Executive dla rodziny
Alfa Romeo 33 1.7 16V dla przyjemności
IK@R_1886
Ceny mieszkań w kraju może i nawet przerosły, jak to napisałeś europejski poziom nasze zarobki niestety nie. Jeśli chodzi standardy wykonania również nie jest tak różowo, jak na zachodzie. Za dużo napatrzyłem się na fuszerkę budowlaną z którą płaci się ciężkie pieniądze.
a co mają zarobki do wartości nieruchomości? To tak jakbym powiedział, że jestem stomatologiem i chcę kupić Alfę 159 za 40 tysięcy, bo mój znajomy zarabia 3 razy więcej na tym stanowisku i go stać.
as napisał/a:
Nie mam zamiaru ustalać pieniędzy jakie mają zarabiać inni, ale postaw się po drugiej stronie a zrozumiesz.
postaw się po stronie tych, którym podatki zżerają lwią część dochodu a dookoła pełno małych rączek nazywa ich złodziejami (w imię czego?) i chce więcej
as napisał/a:
Mówisz o poduszce kapitałowej (niestety tak, jak wcześniej napisałem nie jestem ekonomistą a moje google pod hasłem "poduszka kapitałowa" niewiele chce pokazać - nie wiem czy to w ogóle coś znaczy, jeśli sie myle oświeć mnie i pozostałych), ale powiem krótko - z pustego i Salomon nie naleje.
To rozwiązanie wygląda tak: oprócz kredytu hipotecznego rozpoczynasz sobie niezależną inwestycję w wysokości ok. 1/3 raty (chodzi o kredyt 30 letni) w jakieś rozwiązanie oparte na funduszach inwestycyjnych. W zależności od kondycji giełdy uzbieranie sumy pozwalającej na spłatę zadłużenia zajmie nam 11 - 16 lat. Można powiedzieć, że 1/3 raty to za dużo, czy kredyt na 30 lat jest za drogi, ale... sorry winnetou wniosek taki, że nie stać Cię na mieszkanie i musisz zrobić coś, by zarabiać więcej.
as napisał/a:
Jeśli chodzi o ststystycznych Polaków, którzy oboje pracują i zarabiają średnią krajową (dzieciaki rozumiem wychowują się same) - nie wiem skąd ich wytrzasnąłeś, bo to raczej rzadkość powiedziałbym, że "rodzynki". Dlaczego zatem tyle osób wyjeżdża za granicę do pracy? Dlaczego w pośredniakach jest tyle ofert pracy za najniższą krajową? Dlaczego tyle kobiet ulega swoim szefom i..., żeby utrzymać się w pracy? Rozejrzyj się wokół siebie, przejdź się chociaż w dzień po ulicach, których w nocy nie masz się co pokazywać i zobacz jak żyją ludzie. Wielodzietne rodziny, w których rodzice "prują sobie flaki" w pracy za najniższą krajową żeby związać koniec z końcem, dzieciaki bez perspektyw na przyszłość pozostawione w samopas przez cały dzień - a Ty mówisz o doradcach finansowych?
ale to teraz Ty piszesz nie o średniej krajowej a ludziach biednych. Ja znam masę ludzi, któzy zarabiają 3000zł lub więcej i są w stanie wychować dzieci. Da się.
as napisał/a:
Byłoby dobrze, gdyby Ci co zarabiają, jak to piszesz po 100.000 zł chcieli inwestować swoje pieniądze w tworzenie nowych miejsc pracy a przez to pośrednio stymulować rozwój gospodarczy kraju. Sprawę można rozwiazać w sposób podobny do krajów, które bardziej dorosły do gospodarki wolnorynkowej. Jeśli przedsiębiorca inwestuje w rozwój swojej firmy płaci bardzo niski podatek lub wręcz jest z niego zwolniony, jeśli natomiast kupuje z nudów kolejną luksusową furę lub buduje następną willę z 5 basenami niech płaci nawet te 60 proc. podatku
Tylko, że w tym miejscu uzurpujesz sobie prawo do dysponowania nieswoimi pieniędzmi. Bo po to się rozwija własną karierę, niejednokrotnie pracuje po kilkaset godzin miesięcznie, żeby potem móc kupić sobie 2 mieszkania, Brerę na codzień i Cayenne dla żony. I nikomu nic do tego. Poza tym z uporem maniaka zapomina się, że konsumpcja również napędza gospodarkę. Bo jeśli zdecyduję się coś kupić, to zarobi masa ludzi. Zacznijmy od tego, że zapłacę podatek VAT (22%). Ale mój przedmiot będzie musiał ktoś wcześniej wyprodukować i zarobi. Ktoś mu będzie musiał sprzedać surowiec i też zarobi. Ktoś ten surowiec będzie musiał wydobyć - zarobi. Ktoś będzie wynajmował pomieszczenia dla tych kolejnych ludzi - zarobi. Ktoś będzie musiał zorganizować transport tego czegoś i też zarobi. Ktoś wyprodukuje maszyny, ktoś je będzie serwisował, wogóle nie wspominając o hurtownikach i innych pośrednikach w sprzedaży, akcjach marketingowych itd. Każda z tych firm będzie miała dostawców, którzy też zarobić. A co się stanie, jeśli te pieniądze zostaną zabrane z podatkiem? Po pierwsze: ja sobie nic nie kupię. Po drugie: ci wszyscy ludzie nie zarobią. Po trzecie: pieniądze zostaną wydane np. na ZUS, który z dziką rozkoszą zmarnuje każdą sumę pieniędzy (przepraszam, ale naprawdę nie wierzę w system emerytalny i nie chcę z niego korzystać a muszę go utrzymywać).
Jeśli masz na prawdę tyle lat ile wpisałeś w profilu, kieruja pod Twoim adresem szczere wyrazy uznania za upór i ponad przeciątne zaangażowanie się w rozmowę pomimo to, że w wielu kwestiach się nie zgadzamy.
Jesteś osoba bardzo młodą i będziesz jeszcze miał niejednokrotnie szanse pokazać w życiu na co Cie stać. Widzę, że nie tylko ja po klimacie Twoich wypowiedzi zorientowałem się, iż pochodzisz z dobrze sytuowanej rodziny, która dba o to, żeby Ci niczego nie brakło. Wiem, że to nie moja sprawa, ale rozumiem, że pomimo tego, iż znajdujesz się obecnie na starcie w dorosłe życie - na wpisaną w profilu AR156 zarobiłeś sobie już sam i sam ją utrzymujesz
Jeśli jesteś taki zaradny, jak wynika z Twoich wypowiedzi - proponuję odciąć sie od finansowania rodziców (oraz zapewne wpływowych znajomych - tych co zarabiają po 3.000 zł, których masz mnóstwo), podjąć studia na państwowej uczelni wyższej (utrzymując się ze stypendium a jeśli będzie Ci mało dodatkowo kredytu studenckiego) po ukończeniu, której otrzymasz od dziekana dyplom, uścisk dłoni i "...szerokiej drogi" na do widzenia. Dalej zostajesz sam z kredytem, który będzie pochłaniał znacząca część Twoich zarobków przez najbliższych kilka lat.
Zakładając optymistyczny scenariusz, że ciężką pracą i oczywiście kosztem zdrowia zdołasz po kilkunastu (kilkudziesięciu) latach zrealizować to co sobie wcześniej zaplanowałeś (mieszkania, samochody itp.) - co dalej - zawał, wylew? Dojdziesz do wniosku, że to wszystko nie było tego warte, będziesz zdany na łaskę najbliższych, którzy będą tak na prawdę dla Ciebie obcymi osobami, bo nigdy nie miałeś dla nich czasu. Zastanów się więc i przemyśl wszystko zanim będzie za późno.
Co do AR159 to nie każdy musinią jeździć Natomiast każdy powinien mieć szansę na godne życie choćby w mieszkaniu w bloku z wielkiej płyty, które z pewnością nie jest warte kilkuset tysięcy zł. W zupełności zgadzam się z AR_33, który jak sam stwierdził pomimo to, że zarabia całkiem nieźle mógłby pozwolić sobie z miesięcznej pensji na zakup 1 m. kw. którego wybudowanie to 1/4 wspomnianej ceny.
Chcesz to Ci powiem, kto zżera grube miliony, to nie "małe rączki" jak to określiłeś - to mianowani z ramienia partii (znajdującej się w danym czasie przy korycie) panowie w dobrze skrojonych garniturach, zasiadający na wysokich "stołkach" którzy zarabiają po kilkadziesiąt a nawet kilkaset tysięcy zł. Są ludzie, którzy w większości przypadków nie mają o niczym zielonego pojęcia. Są "z zawodu" prezesami, dyrektorami, członkami rad nadzorczych itd. Ślizgają się ze stanowiska na stanowisko (przeskakują z jednej branży do drugiej) biorąc przy tym rekordowe odprawy.
Masz rację na chwilę obecną nie stać mnie na zakup mieszkania z resztą nie tylko mnie - większości uczciwych obywateli naszego biednego społeczeństwa nie stać i nigdy nie będzie stać nawet na skromne "m". Nie wstydzę się tego, bo nie ja odpowiadam za tą patologiczną sytuację. Mam prace, którą bardzo lubię i AR145, która sprawia mi frajdę (choć nie jest już najnowsza) i ciągle mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości sytuacja materialno-bytowa ogółu społeczeństwa w naszym kochanym kraju ulegnie znaczącej poprawie
_________________ Errare humanum est - Mylić się jest rzeczą ludzką.
Ostatnio zmieniony przez as 2008-05-27, 18:30, w całości zmieniany 1 raz
Zapewne masz rację, pod warunkiem, że w tym pędzie do posiadania nie zapomni się o tym, że istnieją słabsi( nie gorsi ) o których też trzeba zadbać.
Nie żyjemy na bezludnej wyspie tylko w kraju, który jest naszą ojczyzną, a osoby przechodzące koło nas są naszymi rodakami.
NIE ZAPOMINAJMY O TYM
Problem jest w tym, że nie da się zostać milionerem nie pomagając innym. Nawet jesli jest się przysłowiowym sknerą to i tak wydając swoje pieniądze dajemy innym zarobić. A słabsi są gorsi tylko przez jakiś czas, jeśli wykażą się inwencją, lub zawsze, jeśli liczą na gwiazdkę z nieba. Tylko czemu wbrew swojej woli mam komuś fundować gwiazdozbiór? Laissez faire (z fr. pozwólcie działać, nie przeszkadzajcie) moi Panowie. Wspólczesna gospodarka działa w większości na zasadzie win-win. Jeśli jedna strona zarabia, druga też ma z tego korzyść. Jesli będe zarabiał 100tys. miesięcznie i będę miał kaprys, żeby zamontować w Alfie platynowe scudetto (co za pomysł?! No, ale lepszego nie miałem pod ręką) to złotnik może pomyśli, że jestem idiotą (będzie miał rację), ale zarobi. Ludzie są zbyt mądrzy by nie dbać o swoje. Rolą państwa jest tylko dbanie o bezpieczeństwo granic, infrastrukturę i wolny rynek. Z resztą sobie poradzimy (i wyjdziemy na tym lepiej).
PS
Dla zaniepokojonych: Alfa jest moja. Ze wszystkimi tego konsekwencjami A co do spraw związanych ze studiami to nie będę się tutaj tym chwalił, ale nie macie się co martwić, znam tą sprawę. Tylko, że oprócz dyplomu będę miał przy okazji co wpisać w CV a tu jest pies pogrzebany.
Problem jest w tym, że nie da się zostać milionerem nie pomagając innym. Nawet jesli jest się przysłowiowym sknerą to i tak wydając swoje pieniądze dajemy innym zarobić. A słabsi są gorsi tylko przez jakiś czas, jeśli wykażą się inwencją, lub zawsze, jeśli liczą na gwiazdkę z nieba.
Nie lubię wdawać się takie dyskusje, ale tym razem czuję się wywołany do tablicy.
Kolego Mr_Bungle, z racji wykonywanego zawodu, a także z powodu bardzo burzliwego życia, miałem okazję poznać wielu zamożnych, a nawet bardzo, bardzo zamożnych ludzi i wiem jedno ( mogę to powiedzieć z pełną odpowiedzialnością ) żaden wielki majątek który powstał w krótkim czasi nie pochodzi z uczciwej pracy ( jakakolwiek by ona nie była)
Słabsi nie są gorsi, słabszym się pomaga i nie mówię tutaj o ludziach którzy są minimalistami i którym do życia wystarczy paczka papierosów i butelka taniego wina. Mówiąc o słabszych mam na myśli ludzi którzy nie mieli tyle szczęścia w życiu i nie mieli szansy na zdobycie odpowiedniego wykształcenia i rozwinięcia skrzydeł.
Mr_Bungle napisał/a:
Dla zaniepokojonych: Alfa jest moja. Ze wszystkimi tego konsekwencjami A co do spraw związanych ze studiami to nie będę się tutaj tym chwalił, ale nie macie się co martwić, znam tą sprawę. Tylko, że oprócz dyplomu będę miał przy okazji co wpisać w CV a tu jest pies pogrzebany.
Masz jeszcze sporo czasu aby przekonać się że życie to coś więcej niż kolejne wpisy w CV.
Co do utrzymania Alfy, to pozwolisz, że porozmawiam jak będziesz miał rodzinę, mieszkanie lub dom, i wiele innych obowiązków finansowych od których na obecny czas jesteś wolny.
Kończąc ten przydługi wywód, proponuję kolego abyś najpierw coś w życiu zrobił a dopiero później głosił komunały.
_________________ Fiat Seicento 1.1 do pracy
Lancia Lybra SW 2.4 jtd Executive dla rodziny
Alfa Romeo 33 1.7 16V dla przyjemności
IK@R_1886
Punkt widzenia zawsze będie zależał od punktu w któym du.a siedzi. Czytając ten temat zastanawiam się czy ja jestem życiowym nieudacznikiem czy moze moi rodzice których nigdy nie było stać na samochód i perwszym autem w rodzinie jest moja Alfa, na którą sam sobie zapracowałem (z reszta na wszystko co mam, sam sobie zapracowałem i nikt mi nie pomagał). Do dnia dzisiejszego zarabiam poniżej średniej krajowej i za to możecie mnie zlinczować, czemu? Bo nie mam kasy którą mógłbym zainwestwać w cokolwiek, bo ........... nie wiem co jeszcze???
Ale mam to w dupie, mam w dupie wszystkich "syneczków tatusia" którzy się bujają furami za grube setki tysięcy, które tatusie im dali i mam w dupie żelusiów którzy maja kasę na co chcą pomimo tego ze palcem nie kiwną bo ojciec ma firmę i szlag mnie trafia kiedy widzę młokosów triumfujących bogactwem na które nie zarobili.
Do nikogo nie piję i do nikogo nie mam pretensji, po prostu wyrażam swoje zdanie (jako burak i jako zwykły człowiek który pracuje dla kogoś żeby mieć za co żyć).
Niech każdy zaczyna od zera i pokaże jakim jest fachowcem.
Jest mi zajebiś..ie przykro ale dla takich ludzi jak ja,założenie rodziny i mieszkanie choćby w bloku zaczyna być nieosiągalne, ceny typu 150 tys za kawalerkę to jakiś koszmar, zaczynam dochodzić do wniosku że chyba kupię namiot i w góry...albo lepiej sznurek i na drzewo. Zdołowałem się, sorry
Ale mam to w dupie, mam w dupie wszystkich "syneczków tatusia" którzy się bujają furami za grube setki tysięcy, które tatusie im dali i mam w dupie żelusiów którzy maja kasę na co chcą pomimo tego ze palcem nie kiwną bo ojciec ma firmę i szlag mnie trafia kiedy widzę młokosów triumfujących bogactwem na które nie zarobili.
To już absolutnie nie ma nic wspólnego z tematem nieruchomości. Dlatego pozwolę sobie wrócić z tego OT do tematu głownego. Jestem zdania, że czeka nas mały kryzys na rynku kredytów hipotecznych i korekta cen nieruchomości. Ten pierwszy nastąpi gdy tylko złoty się osłabi, lub dalej będzie rósł. Wysokość raty zależy od wskaźników i LIBOR i WIBOR a te zmienią się na niekorzyść kredytobiorców w takim wypadku. W pierwszej opcji problemy będą mieć zadłużeni we franku a w drugim w złotych. Niestety banki i ich pracownicy często zbyt lekkomyślnie udzielały kredytów i naginały zdolnośc kredytową (co to za pomysł, by uważać, że ktoś będzie w stanie przez 30 lat spłacać ratę w wysokości 30% zarobków?). Jeśli nastąpi to nagle to równocześnie przyjdzie spadek wartości nieruchomości innych niż te luksusowe (niestety bankructwa i wyprzedaż mieszkań przez banki). A korekta przyjść musi bo coraz mniej ludzi będzie skłonnych płacić takie pieniądze za mieszkanie z płyty. Bo 200 tysięcy za 40m2 w bloku z lat 60 na którymkolwiek z 10 pięter to za dużo. I ceny spadną tak, jak spadły np. w Niemczech (tam jeszcze we wschodnich Landach doszła do tego ujemna migracja). Poza tym nieruchomości to taki rynek jak każdy inny, po hossie musi nastąpić bessa lub korekta. Ja jestem zdania, że już teraz nieruchomości nie będą tak gwałtownie przybierać na wartości a osoby, które teraz chcą zakupić mieszkanie, czy dom i nie jest to nieruchmość luksusowa to nie zarobi a możliwe, że straci.
Powiem Wam szczerze, że jedyne, czego teraz się boję to właśnie spadek wartości mieszkań. I to nie jest żart a i ja nie jestem bogatym dupkiem, który chętnie kupiłby kawalerkę w bloku za 500tysięcy. Problem jest inny. Lwia część nieruchomości jest w tej chwili zakupiona i obciążona hipoteką. Zabezpieczeniem banku w wypadku tego typu zadłużenia, radykalnie tańszego od zwykłej pożyczki gotówkowej, jest właśnie nieruchomość. Marża w wypadku takiego kredytu (kredyt - na coś, pożyczka - na cokolwiek) jest obliczana na podstawie współczynnika LTV (loan to value). To jest stosunek wartości kredytu do wartości zabezpieczenia. I tu jest pogrzebany. Przez ostatnie lata ceny nieruchomości nieustannie rosły. I często ludzie zadłużali się na 100% wartości mieszkania lub więcej (via "poduszka kapitałowa"* wg. Polbanku). I teraz co się stanie, gdy nagle na jakiś czas nieruchomość będzie mniej warta niż zadłużenie? W większości umów kredytowych są zapisy, które pozwalają bankom domagać się spłaty cześci, albo nawet całości zadłużenia, gdy jest ono mniej warte niż jego zabezpieczenie. Miejmy nadzieję, że bankowcy są na tyle kumaci, by przewidzieć co się stanie, gdy każą ludziom spłacać kredyt na mieszkanie w ciągu np. 3 miesięcy bo wtedy ceny nieruchomości spadną tak drastycznie, że cieszyć się będą tylko spekulanci. I nie będzie to radosny biznes, chociaż, jeśli tak się stanie, to będzie bardzo dochodowy.
Punkt widzenia zawsze będie zależał od punktu w któym du.a siedzi. Czytając ten temat zastanawiam się czy ja jestem życiowym nieudacznikiem czy moze moi rodzice których nigdy nie było stać na samochód i perwszym autem w rodzinie jest moja Alfa, na którą sam sobie zapracowałem (z reszta na wszystko co mam, sam sobie zapracowałem i nikt mi nie pomagał). Do dnia dzisiejszego zarabiam poniżej średniej krajowej i za to możecie mnie zlinczować, czemu? Bo nie mam kasy którą mógłbym zainwestwać w cokolwiek, bo ........... nie wiem co jeszcze???
Nie przejmuj się, bo nie jesteś sam - już myślałem, że tylko ja na tym forum zarabiam poniżej średniej krajowej. Jeśli chodzi o mnie Alfa jest również pierwszym samochodem w rodzinie (rodziców nigdy nie było stać na auto) i również sam na nią zapracowałem choć nie było łatwo. Pierwszy w rodzinie (tej najbliższej) zrobiłem prawo jazdy, pierwszy zdałem maturę i pierwszy skończyłem studia na państwowej uczelni wyższej (a nie jakiejś prywatnej). Jestem bardzo dumny ze swoich osiągnięć, bo dokonałem tego sam. Również zarabiam poniżej średniej krajowej i wcale się tego nie wstydzę. Podzielam Twoje zdanie na temat osób, które gardzą biedniejszą częścią społeczeństwa i jestem bardzo zmartwiony patrząc na to co sie dzieje z naszym krajem i naszymi rodakami - POZDRAWIAM
_________________ Errare humanum est - Mylić się jest rzeczą ludzką.
Ostatnio zmieniony przez as 2008-05-27, 23:09, w całości zmieniany 1 raz