Czy wyglądają tak, że osoba atakująca zadaje najpierw cios nożem? Jeśli tak, to technika jest z góry stracona. Atakujący nożem zazwyczaj wyprowadza cios "na oślep" lewą ręką, kiedy obrońca musi się zając atakiem, lub zrobic unik, dostaje nożem.
a ja wtrącę się się w tą dyskusję... mam kolegę który nigdy nic nie trenował ma 160 cm wzrostu i waży ponad 110 kg jednak matka natura wyposarzyła go w nadzwyczajną szybkość i zwinność jak na taka budowe ciała, odpowiednie ukształtowanie psychiczne sprawia że w sytuacji zagrożenia koleś "rozrywa" przeciwnika na kawałki, nigdy czegoś podobnego nie widziałem, szybką serią ciosów rozwala kolesi trenujących bjj itp. generalnie chodzi mi tu o to że nigdy nie można być zbyt pewnym siebie bo zawsze można "źle" trafić zawsze trzeba zachować dystans do przeciwnika... zejdę z tematu... kiedyś miałem b. szybkie autko (mitsubishi lancer gti 16v turbo 4x4) stanąłem obok opla calibry zwykły czerwony zmatowiały... oznajmiłem kolegom na pokładzie mitsu że zmiotę opelka z pow. ziemi.... zapaliło się zielone i zanim wkręciłem mitsu na obroty opel był 10 metrów przedemną i jego przewaga rosła ...
To moze ja sie wypowiem trenowalem kiedys przez ponad 2 lata Kung - Fu mam nawet dyplomy za zaliczenie na 8, 7 i 6 tsie (czy jakos tak to sie pisze ) i Kombat bo myslalem ze mi to kiedys moze pomoze w obronie ale sie mylilem po ponad 2 latach treningow napadlo mnie 2 kolesi jeden z nozem w rece i...... okazalo sie ze te wszystkie sztuczki ktorych ucza zeby sie obronic na nic sie zdadza na treningach ucza niby jak sie bronic przed nozem ale tylko wtedy jak napastnik odpowiednio zaatakuje. Mnie niestety koles chycil za wlosy (miale wtedy bujana fryzure) i przystawil noz do gardla i niestety w takich sytuacjach czlowiek glupieje.
Co do sztuk walki zastanawialem sie kiedys nad capoeira ale tylko do pokazow bardzo widowiskowe i cholernie mi sie podoba do dzisaj lecz niestety prowadzony kiedys bardzo aktywny i sportowy tryb zycia wykluczyl taka mozliwosc (problemy z kolanami) a teraz to juz poprostu za stary jestem
_________________ Nie ważne ile pali i tak jest piękna
Model: Inny
Silnik: inny
Rocznik: 2007
Dołączył: 04 Maj 2007 Posty: 72 Skąd: podkarpacie
Wysłany: 2008-05-08, 11:16
Z karate (tradycyjnym) mam do cvzynienia od małego. Moja siostra jest trenerem.
Pół sciany w medalach, pucharach i innych dyplomach.
Sztuki walki sa fajne jesli się je trenuje dla siebie. W realnej walce 80 % umiejętnosci przepada. Stres, strach...
Jesli chcesz byc sprawny fizycznie to trenuj co chcesz, karate, kung fu, judo...
Z karate i innymi wschodnimi sztukami walki jest ten problem ze nie nauczysz się jej w pół roku. Dopiero po kilku latach ostrych treningów nabywasz odruchów.
Mit czarnego pasa. karateka z czarnym pasem umie zrobić kata, zna kilka słówek po japońsku i w dojo czuje się pewnie ale na ulicy bardzo prawdopodobne że dostanie wp... od pierwszego lepszego dresa. Oczywiscie jak potrenuje następne 10 lat to dres po jednym trafieniu juz się nie podniesie
Co roku na treningi przychodzi mnóstwo nowych którym wydaje się że za pół roku będa jak bruce lee Po miesiącu trenowania jdnego bloku daja sobie spokój i idą na krav mage. Po następnym miesiącu idą na siłkę, ładują w siebie tony sterydów i zamiast sztuk walki maja brak karku
Z fighterami jest jak ze wszystkim. Sa i lepsi i gorsi. Jeden po 20 latach treningów dostaje łomot od małolata, inny po trzech rządzi na ulicy
No i kilka mitów rozpowszechnianych przez TV:
Mozna się obronic przed nożem
W warunkach ćwiczebnych trudno dobremu karatece uchronić się przed ostrzem a co dopiero w realnej walce. Na nóż jest tylko jedna rada-wiekszy nóż
Walki jakie widzimy na filmach to wyrezyserowane układy "taneczne"
Prawdziwe karate tak nie wyglada
Walka z kilkoma napastnikami
Tu jest tylko jedno wyjscie (poza ucieczką). Nie czekac aż zaczną tylko od razu po podejściu posłać jedengo na glebe i modlić się żeby reszta wymiekła i uciekła
Biorę 5 dresików w wieku 16-18 i 99% napadnietych nie ma szans
_________________ Hipokryzja i konformizm cechuje wszystkie społeczności.
nawiązujac troche do tekkena jest ktos taki mozen na forum? bo u mnie na prawde przez 2 lata tylko tekken ale po elimancjach do mistrzostwa polski zrezygnowalem!
_________________ Planujemy wyjazd na Nurburgring - najbardziej wymagający tor świata, zarazem motoryzacyjny CUD ŚWIATA, info w dziale ZLOTY/SPOTKANIA!!
Systemy walki (krav maga, combat i podobne) są kompilacją różnych elementów sztuk walki (np. low-kick z Muay Thai, balacha z bjj i inne) oraz nazwijmy to "fantazją autorów". Ich podstawową wadą jest to, że nie uczą podstaw. Pokażcie mi krawera, który wcześniej nie ćwiczył żadnej uderzanej sztuki walki a teraz dobrze trzyma gardę.
2. Sztuka/system na ulicę
Na ulicę najlepsze są wygodne buty, takie do biegania. Nawet walcząc w formule MMA nie mamy żadnej możliwości nauczenia się wszystkich możliwych scenariuszy. Bo zawsze może z pobliskiego baru wyjść 10 kumpli naszego "oponenta", on sam może mieć nóż, pałkę, gaz, kastet itd. Możecie dostać śmietnikiem, możecie poślizgnąć się na śniegu. Każda sytuacja na ulicy jest inna i jeśli ktoś namawia Was na jakąś sztukę/system walki reklamując to jako narzędie na dresa to albo jest marketingowcem, albo ćwiczy króciutko i niewiele wie
3. Nóż
Szalenie niebezpieczne narzędzie, w bliskim dystansie dużo bardziej groźne niż pistolet, czy jakakolwiek inna broń. Nożem zabić może Was nawet gospodyni domowa z 40 letnim stażem, czy 8 letni Kajtek. Jeżeli nożownik jest agresywny lub zdeterminowany to nie ma ŻADNYCH, powtażam ŻADNYCH szans, żeby nie zranił. Bo nóż jest ostry. Wszystkie sposoby walki z nożownikiem przewidują określone zachowanie się nożownika, odpowiednie prowadzenie cięcia. W rzeczywistości o tym, że zaatakował Was nożownik zorientujecie się, gdy będzie już po wszystkim. Polecam zdjęcia ze strony wcześniej. A jeżeli komuś jeszcze nic nie mówią to mały eksperyment. Mamy sezon grillowy powoli, więc okazja się znajdzie. Weźcie swój kuchenny nóż, najlepiej ten najbardziej niepozorny i wbijcie go w kawałek surowego mięsa. Łatwo wchodzi, nie? I co, myślisz, że Twoje ciało będzie twardsze?
Kilka cech nożowników:
"profesjonalista" Was zabije, lub jeśli będzie chciał okaleczy. On wie, jak używać noża, co nóż może i wyciąga go dopiero atakując. Mało takich, bo żeby nauczyć się czymś posługiwać trzeba to wyćwiczyć a to oznacza, że po kilku pierwszych treningach na ludziach idzie się do więzienia.
Jedyne, czego można się nauczyć to prawidłowa pozycja do walki, uchwyt, wyprowadzenie i siła ciosu. I tak za dużo, jak na zwykłego człowieka.
Amator jest jeszcze gorszy. Nie dość, że Was zabije, to jeszcze zrobi to niechcący. Jego nóż może być nożem wojskowym (taktycznym), motylkiem, sprężynówką, składanym, kuchennym lub jakimkolwiek innym. Jeśli widzicie nóż i jeszcze nim nie zostaliście pocięci to znaczy, że koleś wcale nie chce ciąć (bo i po co by Was informował o tym, że ma broń? Od razu by walił). Każda systuacja jest inna, ale zawsze to on ma przewagę. Jak jest agresywny to najmniejsza drobnostka może wyprowadzić go z równowagi, na niego działa przecież strach, to on ma nóż. Jeśli chce kasy: oddać, Alfę? Oddać. Starajcie się jak najbardziej uspokoić sytuację, może uda się z nim dogadać, lub coś. Dużo lepiej wrócić do domu pieszo, bez auta, bez pieniędzy i z kacem pokradzieżowym niż zebrać kosę i zginąć.
Tylko głupiec walczy z nożownikiem. Z nim NIE MASZ SZANS. I bez żadnego ale.
Ćwiczyłeś krav magę? Daj kumplowi marker, zdejmnij koszulkę. Niech on Cię zaatakuje, ty się broń. I widzisz? Więc teraz idź zmyć ślad. Nawet na treningach czasem nie wyjdzie Ci obrona przed przewidywalnym, słabym i nieefektywnym atakiem kolegi. A życie masz tylko jedno.
4. Którą sztukę/system wybrać?
A którą wolisz? Pamiętajcie, że to przedewszystkim sport. To ma nas bawić, dostarczać radości, męczyć i rozwijać fizycznie i psychicznie (widzieliście kiedyś fajtera, który stresowałby się np. egzaminem?) Jeżeli chcecie ćwiczyć coś skutecznego to macie troszkę okrojony wybór. Najskuteczniejsze są sztuki walki parterowe, bjj, judo, zapasy. W tej kolejności. Jeśli stójka to muay thai, kick-boxing, boks. Ale od samej sztuki ważniejszy jest trener, który dopilnuje, żebyście się dobrze uczyli i dobrze poprowadzi treningi.
Uprzedzając wszystkie dyskusje o wyższości jednej sztuki nad drugą: popatrzcie na pierwsze 12 edycji UFC ("walki w klatkach" konfrontacja sztuk walki). Chwytacze zawsze biją uderzaczy, style mniej skomplikowane pokonują te bardziej złożone. A teraz to zawodnicy wogóle ćwiczą przekrojowo czerpiąc ze wszystkich styli (czyli de facto bjj + muay thai + zapasy + inne elementy).
5. Co na ulicy? Po pierwsze nie walcz. Najlepszy sposób, by wyjść cało z niebezpiecznej sytuacji to do niej nie dopuścić. Ale jeśli już walcz to na całego, jak najszybciej i najbrutalniej pokonaj oponenta i spieprzaj ile sił w nogach. Jeśli ktoś ma jakąkolwiek broń to najlepiej wogóle nie walcz tylko oddaj, co chce. Jeśli on chce walczyć i nie możesz tej walki uniknąć to też szybko znajdź sobie broń (kawałek deski, kosz na śmieci, kurtka, torebka dziewczyny, cokolwiek) i uderzaj pierwszy, najlepiej tak, by wytrącić broń przeciwnikowi. Musisz być bardzej agresywny i zdecydowany niż on, przejąć inicjatywę. Nie wachaj się przed niczym, najwyżej go zabijesz (lepiej, żeby Cię 4 sądziło, niż 6 niosło). Zawsze do przodu, strachu nie ma. I co najważniejsze: jak tylko pojawi się możliwość uciekaj.
Myślę, że Mr_Bungle wszystko ładnie zebrał do kupy
Podsumowując to wszystko: myśleć, myśleć, myśleć i jeszcze raz myśleć.
Przypomniała mi się sytuacja, która wydażyła się jakieś 4 lata temu. Znajomy (czołówką europy w muay thai pare jakies 5-6 lat temu) został zaatakowany przez 3 facetów, jeden miał nóż. Sytuacja się skończyła na tym, że mój znajomy miał ranę przez całą klatkę piersiową (podobną do tych fotek co umieściłem) a 2 napastników zostało zatłuczonych na śmierć.
Wniosek z tego taki, że decydując się na porządny trening tak brutalnego systemu/sztuki walki, musimy sobie zdawac sprawę, z ewentualnych konsekwencji tego, nie prawnych, ale świadomośc zabicia 2 osób.
Czyli posumowujac jak narazie konsensus cale dyskusji dochodzimy do wiosku taki jak napisalem na poczatku ze 80 % rzeczy uczonych na sztukach/systemach walki, jest zbedna w walce na ulicy...
Co do noza to jak najbardziej sie zgadam ze nikt nie ma szans z wyszkolonym nozownikiem... i male szanse z niewyszkolonym... ale moim zdaniem o niebo wieksze niz osoba nie znajaca tematu... podajecie przyklady "gomowy noz z kreda" , " daj koledze flamaster" i zeby kazac sie atakowac, tak to prawda ze nas potnie jak kaczke, ale pamietajmy ze uczac sie obrony przed noze jest wpajany schemat obrona--->neutralizacja, czyli po pierwszym aktaku nozownika i udanej obrnonie ( jak mamy farta) to juz tylko my atakujemy/odbieramy funkcje zyciowe i jak tylko nadaza sie okazaja to uciekamy a nie czekamy na kolejny atak...
Zebym nie zostal zle zrozumany, ja tez uwazam/wiem ze noz to jest dzis to co moze nas spotkac najgorszego na ulicy i w pierwszej kolejnosci szukamy mozliwosci ucieczki i zadnej innej...
Walka z kilkoma napastnikami
Tu jest tylko jedno wyjscie (poza ucieczką). Nie czekac aż zaczną tylko od razu po podejściu posłać jedengo na glebe i modlić się żeby reszta wymiekła i uciekła
Biorę 5 dresików w wieku 16-18 i 99% napadnietych nie ma szans
Całkowita prawda, trenowałem swojego czasu JUDO i powiem wam że na kilku łysych najlepszą metodą samoobrony jest SPIRNT i znajomość terenu miałem już przypadki kiedy rzekomo punktujesz drecha w walce sam na sam a tu nagle czujesz but jego kumpli na swoich plecach
Jeśli agresor posiada nóż lubi co gorzej gana to nawet nie myślę tylko oddaje co chce. Wolę nie mieć 200zł w kieszeni a pożyć trochę dłużej
A i jeszcze dla tych co myślą że wielką hańbą jest uciec gdy atakuje kilku napastników są w błędzie. Za każdym razem kiedy unikam walki moja dziewczyna jest ze mnie 100 razy badziej zadowolona niż kiedy się tłukę...
_________________ To co się liczy w życiu to szybkie dziewczyny i piękne samochody...
AR 156 2.0 TS
Ostatnio zmieniony przez szamacz 2008-05-09, 08:54, w całości zmieniany 1 raz
Nie wiem ale mam wrazenie ze wedlug was wogole cwiczenie czego kolwiek jest bez sensu ( oprcz satysfakcji dla samego siebie) , a ja moge powiedziec na 95% ze moj instruktor rozwalilby w pyl 4 "lysych" napastnikow ( bez broni, na gole rece ). Opowiedla jak 2 razy zdazylo mu sie wyniesc wraz z innym instruktorem bar z 20 nastawionymi agresywnie napastnikami..... wiec cos chyba to jednak daje, no ale nie jestem najmadrzejszy poniewasz zaczynam dopiero zaczynam tak naprawde trenowac i mam do tego kupe zapalu i chce byc juz tylko lepszy...
Ostatnio zmieniony przez under28 2008-05-09, 09:40, w całości zmieniany 1 raz
Model: Inny
Silnik: inny
Rocznik: 2007
Dołączył: 04 Maj 2007 Posty: 72 Skąd: podkarpacie
Wysłany: 2008-05-09, 13:58
Sztuki walki jak kazdy sport warto trenowac.
Weżmy moja siostrę- na macie rozwala chłopów dwa razy od siebie wiekszych ale na ulicy juz by jej tak nie poszło BO TO CAŁKIEM INNA WALKA!!!
Jak tak sobie czasami trenujemy to 99% moich ciosów blokuje-w ułamku sekundy potem mam jej pięść/nogę przed nosem ale pod warunkiem ze wyprowadzam czyste ciosy zgodne ze sztuką. Jak walę byle jak i na oslep to albo się cofa bo nie jest w stanie tego zablokować albo jak już widzi że ide na całość to dostaje buta i to mnie stopuje
Jej kolega cwiczył rózne style (karate, kickboxing i inne) Był szkoleniowcem w jednostce specjalnej. Ma ze 165 cm wzrostu, waga ok 60 kg. Mały chłopek w dodatku w okularach.
Sparing z nim wygląda tak że w ciagu dwóch sekund leże na ziemi, mam powykrecane co się tylko da. Wazę ponad 90 kg, ok 180 wzrostu. Jeszcze nigdy nie udało mi się go trafić.
Jedno prawdziwe kopniecie i trace przytomnośc albo życie, zalezy gdzie kopnie.
I co taki gośc mówi? Że jak sa 3 osoby które mają doświadczenie w bójkach chcą cię pobic to to zrobią chyba że szybciej biegasz
Jak ktos wyciaga nóż to znaczy że jest dupa nie nozownik albo chce cię tylko nastraszyć. Wtedy albo uciekaj albo wyciagnij większy-katane np
Jak juz ktos wczesniej napsał, wiesz że walczyłes z nozownikiem jak masz dziurę miedzy żebrami.
A jak już bardzo chcesz spuszczać wszystkim wp...ol to idz na boks. Jak masz jeszcze warunki fizyczne to w pół roku bedziesz najwiekszym kilerem na ulicy.
Pamietacie scenę z Chłopaki nie płaczą jak przyszło dwóch warszawiaków po piątaka
"Jest tu jakiś cwaniak?"
_________________ Hipokryzja i konformizm cechuje wszystkie społeczności.
Model: Inny
Silnik: inny
Rocznik: 2007
Dołączył: 04 Maj 2007 Posty: 72 Skąd: podkarpacie
Wysłany: 2008-05-09, 14:05
under28 napisał/a:
moj instruktor rozwalilby w pyl 4 "lysych"
Po kolei na pewno ale na raz
Takie rzeczy to tylko na filmach z brucem lee
Zresztą popatrcie jak na fimach wyglada walka. Samotny bohater leje jednego a reszta grzecznie czeka na swoją kolej
under28 napisał/a:
wiec cos chyba to jednak daje,
Oczywiscie że daje ale nawet jakbys trenował 30 lat to znajdzie się dres który spusci ci łomot.
„Karate ni sente nashi”-„Karate nigdy nie było techniką agresji”
Cytat:
Dawno temu młody Funakoshi (jeden z najbardziej zasłużonych twórców współczesnego karate, żył w latach 1868- 1957) szedł do oddalonej wioski, aby odwiedzić swoja żonę, która mieszkała u stryja. Były to bardzo ciężkie czasy, na Okinawie panowała bieda i głód. Funakoshi niósł dla żony trochę ciasteczek, w tamtych czasach był to prawdziwy skarb. Nagle drogę zastąpiło mu dwóch zamaskowanych złodziei, którzy zażądali pieniędzy, niestety Funakoshi miał przy sobie tylko ciasteczka. Na początku przestępcy byli trochę zawiedzieni, ale po chwili przekonali się do ciasteczek, które Funakoshi oddał im bez sprzeciwu. W zamian dostał radę żeby uważał, bo na drodze roi się od bandytów. Kilka tygodni później opowiedział tą historię swojemu mistrzowi Azato. Azato spytał „ rozumiem ze oddałeś bandytom wszystkie ciasteczka. Cóż w takim razie zaniosłeś swojej żonie?” Zdumiony Funakoshi odpowiedział „cóż, nie miałem już ciasteczek, więc podarowałem żonie serce przepełnione modlitwą.” Uradowany Azato krzyknął „ wreszcie zrozumiałeś, na czym polega karate”. Jak pisze Funakoshi nigdy wcześniej ani później nie widział tak usatysfakcjonowanego mistrza?
_________________ Hipokryzja i konformizm cechuje wszystkie społeczności.
Nie wiem ale mam wrazenie ze wedlug was wogole cwiczenie czego kolwiek jest bez sensu ( oprcz satysfakcji dla samego siebie)
Jak trenujesz sztuki walki tylko po to żeby pochwalić się przed znajomymi czy wpieprzyć łysemu to lepiej zmień sport na szachy... Ja trenuje po to aby być w dobrej kondycji fizycznej, wolałbym nigdy nie używać na nikim tego czego sie nauczyłem, bo zawsze znajdzie się ktoś lepszy od Ciebie
_________________ To co się liczy w życiu to szybkie dziewczyny i piękne samochody...
Widze ze niektorzy jednak naprawde nie rozumieja pojecia dyskusji...
Źródło Wikipedia :
"Dyskusja - jeden ze sposobów wymiany poglądów praktykowany przez dwoje lub więcej osób zainteresowanych danym tematem lub zjawiskiem. Poparte argumentami. Przeprowadzana zwykle w formie ustnej, ale nie tylko (np. dyskusje w formie pisemnej prowadzone są na internetowych forach dyskusyjnych). W wyniku dyskusji dochodzi zwykle do ścierania się różnych poglądów, czasami wypracowywania kompromisów i określania wspólnych stanowisk.
Bardziej sformalizowaną formą dyskusji (i toczoną zwykle przez bardziej kompetentne grono lub wybranych uprzednio przedstawicieli) jest debata (np. debata parlamentarna).
Dyskusja jest jedną z form zapobiegania konfliktom między ludźmi. Nawet gdy w wyniku rozmów nie dochodzi do wypracowania wspólnego stanowiska dyskusja pomaga w określeniu tzw. "protokołu rozbieżności", który zawiera spis punktów różniących strony. To już daje podstawę do dalszych prac umożliwiających jakieś pogodzenie sprzecznych interesów lub zawarcie w pewnych sprawach kompromisu."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum