Wysłany: 2008-05-20, 10:42 Porysował mi badziewko i odjechał
Na szczęście dobrzy ludzie zapisali numer rejestracyjny.
Policja już wie.
Ustaliłem gostka, poprzez firmę kazałem do siebie zadzwonić.
A gostek zadzwonił i mówi 'podobno' zarysowałem panu auto'.
Na dokładkę, ryzując mi furę zgubił kapsel od felgi.
Mówię mu, że jeżeli zaraz przyjedzie i po ludzku załatwi sprawę, to odwołam policję.
A ten, że on nie ma czasu.
No to mu odpowiedziałem, że to już jego decyzja.
Czekam na policję.
ehh, a tak ładnie wyglądał
Policję odwołałem.
facet przyjechał i właśnie pisze mi oświadczenie.
Najgorsze, że chce mieć porządnie zrobione, a w serwisie fura zginie na 2 tygodnie.
To są palanty...nabroi a potem ucieka z miesca zamiast jak facet załatwić sprawę
Ostatnio tez widziałem jak klient A4 zarysował Seata Ibizę, poogladał swoje czy OK i pojechał....zapisałem numer i zostawiłem facetowi za wycieraczka numery patafiana...
u mnie pod klatką to wogóle hit roku był
siadłem sobie rano w sobotę z kawką do kompa a tu nagle słyszę głośne bum patrze przez okno a tu szczęśliwy dostawca w starym Fiacie Ducato uderzył podczas cofania w seicento mojego sąsiada rozwalił mu prawe drzwi i przesunął całe auto na żywopłot i oczywiście uciekła no ale spisałem nr i odrazu poleciałem do sąsiada
naprawdę nie rzoumiem ludzi którzy uciekają przecież zawsze ktoś gdzieś chodzi i tak spiszą jego blachy i tak
Parę lat temu pod moja fabryką.
Ulica jednokierunkowa. zakaz parkowania.
Zaparkował facet ładą na chodniku.
Gadałem przez telefon i patrzyłem sobie przez okno (firemkę mam na parterze).
Przed ładą zatrzymali się strażacy miejscy.
Żeby nie blokować wjazdu strażnik zaczął cofać i .. wydało mi się,że łąda się zakołysała.
Polonez straży dał lekko do przodu i panowie wyszli z poloneza.
Zaczęli się zbierać do zakładania blokady.
Patrzę, a do tyłu łady podchodzi facet i zaczyna gadkę.
legitymują go i maja zamiar wlepić mu mandat.
Gość stoi w połowie swojego samochodu i gada z nimi.
Cos mnie tknęło.
Wyszedłem, polazłem przed ładę i widzę, że ma rozwalony przód - i do właściciela mówię:
-Niech pan popatrzy, co panu zrobili.
Facet od łady patrzy na mnie jak na ufoludka, a dwóch strażników o mało krew nie zalała.
facio jak zobaczył co ma z furką, rozdarł się, a ja zadzwoniłem po policję
Gdybym facetowi nie powiedział, strażnicy by odjechali, facet wsiadłby do auta i nie wiedziałby, że ma rozwalony przód.
A cfaniaczki z miodem w uchu ie przyznały się, faciowi.
Ja w sobotę pieściłem swoja piękna od 11 do 17 godz. Polerka i takie tam. Specjalnie bo jechałem na forze do warszawy. Później pomyślałem że pojadę do Obi kupić taśmę dwustronna aby podkleić progi. Zaparkowałem i udałem sie do marketu.
Po 15 min wracam i mało mi się nogi nie ugięły. Patrze a tam z przodu blachy na ziemi, ramka w mak, zderzak zarysowany i otarcia gumy od opon na błotniku i reflektorze. Mormalnie szok, człowiek siedział 6h i pucował autko a tu takie coś. Oczywiście winnego brak i nikt nic nie widział. Pamiętam jedynie że zaparkowałem koło busa i to wszystko.
Na całe szczęście guma zeszła rozcieńczalnikiem i tylko otarcie na zderzaku zostało.
Jak pech to pech.
_________________ --------------------------
AR 156SW 2.4JTD
W piątek widziałem w Gdyni cofającego tira na parkingu przed magazynem, kierowca jechał bardzo wolno, ale nie zauwarzył nowiusieńkiego forda transita... Z vana został tylko przedni zderzak i płyta podłogowa, resztę poprostu urwało i zgniotło. Na szczęście kierowca tira nie uciekał z miejsca zdarzenia.
Szybciutko wróciłem do swojej alfuni i uznałem, że zaparkuje z daleka od tego magazynu
W piątek widziałem w Gdyni cofającego tira na parkingu przed magazynem, kierowca jechał bardzo wolno, ale nie zauwarzył nowiusieńkiego forda transita... Z vana został tylko przedni zderzak i płyta podłogowa, resztę poprostu urwało i zgniotło. Na szczęście kierowca tira nie uciekał z miejsca zdarzenia.
Szybciutko wróciłem do swojej alfuni i uznałem, że zaparkuje z daleka od tego magazynu
tam gdzie parkują tiry prędkość max tira na miejscu manewrowania to 5km/h granica błedu może wynosić 3km/h czyli 8km/h , auta osobowe nie mają prawa tam stawać ! dlatego że kieorwca cieżarówki podczas manewrów nigdy nie bedzie widział wszystkiego
Ja w sobotę pieściłem swoja piękna od 11 do 17 godz. Polerka i takie tam. Specjalnie bo jechałem na forze do warszawy. Później pomyślałem że pojadę do Obi kupić taśmę dwustronna aby podkleić progi. Zaparkowałem i udałem sie do marketu.
Po 15 min wracam i mało mi się nogi nie ugięły. Patrze a tam z przodu blachy na ziemi, ramka w mak, zderzak zarysowany i otarcia gumy od opon na błotniku i reflektorze. Mormalnie szok, człowiek siedział 6h i pucował autko a tu takie coś. Oczywiście winnego brak i nikt nic nie widział. Pamiętam jedynie że zaparkowałem koło busa i to wszystko.
Na całe szczęście guma zeszła rozcieńczalnikiem i tylko otarcie na zderzaku zostało.
Jak pech to pech.
No bo te parkingi pod hiper duper super extra wypasionymi marketami poszatkowane są tak liniami, że wysiąść można jedynie przez szyberdach, no chyba, że przyjechało się rowerem, albo motorem, ale małym, bo inaczej kierownice trza by składać żeby się w ten prostokąt wmanewrować...
Czy wymiary miejsc parkingowych są gdzieś ujednolicone, znormalizowane? Jeśli tak, to najwyższy czas to zmienić, bo pewnie były ustalane kiedy po polskich drogach jeździły maluchy i syrenki, dla których nie było znaczenia, czy staniesz równolegle, czy prostopadle
A co do TIRów itp. Jeśli ktoś zaparkuje za naczepą, której szerokość wynosi 255cm (max w/g przepisu) w ten sposób, że z żadnej strony nie będzie widać samochodu w lusterku z kabiny kierowcy, to sam sobie jest winien... Kiedyś facet postawił tam motocykl, coś ala Harley Davidson z Jelczem wywrotką i co? została z niego kupa chromowanego złomu i mała plama oleju/benzyny. Jak się okazało, motocyklista dostał większy mandat niż kierowca Jelcza...
Pozdrawiam.
- Rafał
_________________ ...no alfa,
no fun!
Ostatnio zmieniony przez alces1 2008-05-21, 22:30, w całości zmieniany 1 raz
Kiedyś facet postawił motocykl, coś ala Harley Davidson za Jelczem wywrotką i co? została z niego kupa chromowanego złomu i mała plama oleju/benzyny. Jak się okazało, motocyklista dostał większy mandat niż kierowca Jelcza...
I prawidłowo, kierowca przede wszystkim powinien mieć wyobraźnię i z góry zakładać co się może stać zanim cokolwiek zrobi, a jak chciał sie pozbyć motoru i zwinąć kasę z ubezpieczenia to debil X 2.
ja mialem 2 razy takiego pecha, poszedlem zaplacic rachunek swoja piekna postawilek jak pan bóg przykazał na parkingu i to odstep miedzy moja a innymi samochodami to bylo 1 miejsce po doslownei 5 minutach wracam a tu drzwi od kierowcy rozwalone, kiedy indziej postawilem pod barem samochod po powrocie blotnik od strony pasazera wgnieciony nauczylem sie przy tej ostatniej jednego niegdy wiecej nie robie za kierowce tylko pije
No bo te parkingi pod hiper duper super extra wypasionymi marketami poszatkowane są tak liniami, że wysiąść można jedynie przez szyberdach,
Wiem coś o tym... Najgorszy okres dla mojej 164-ki (i mnie oczywiście!) to wszystkie święta i weekendy. Zwykle staję gdzieś na początku parkingu, żeby uniknąć bliskich spotkań z niedzielnymi manewrowiczami. Niestety mam już na zderzakach 2 różne kolory aut, które koło mnie parkowały i jedno zarysowanie na okładzinie drzwi - wszystko wynik marketowych linii parkingowych projektowanych pod Smarty i inne 3-metrowe "cacka"
Co do niszczenia i ucieczek - miałem kiedyś 28-letnie Renault 5 w niezłym stanie jak na swoje lata i wyobraźcie sobie, że kiedyś patrzę przez okno, a po dachu skacze jakiś gówniarz (ok. 7-8lat) - mieszkam na 1-piętrze, więc jak wydarłem to nie zdążył nawet zejść z tego dachu (ściągnąłem za łeb). Policja, mamusia, dziadek, płacz i zgrzytanie zębów - w końcu oddali 600zł za wymianę dachu, a gnojek się więcej na podwórku nie pojawił.
Inna sprawa, że miałem ochotę wyprostować na biegu ten dach łbem jego tatusia...
_________________ Włochy to nie tylko Alfa Romeo...
jeżeli chodzi o parkingi przed tymi barakami zrobionymi z blachy falistej i wełny mineralnej, to staję najdalej od wejścia, gdzie nie ma ani jednego samochodu.
Raz - spacer.
Dwa - nie martwię się o manewrujących klientów.
jeżeli chodzi o parkingi przed tymi barakami zrobionymi z blachy falistej i wełny mineralnej, to staję najdalej od wejścia, gdzie nie ma ani jednego samochodu.
Raz - spacer.
Dwa - nie martwię się o manewrujących klientów.
jeżeli chodzi o parkingi przed tymi barakami zrobionymi z blachy falistej i wełny mineralnej, to staję najdalej od wejścia, gdzie nie ma ani jednego samochodu.
Raz - spacer.
Dwa - nie martwię się o manewrujących klientów.
ostatnio zacząłem robić to samo
Gorzej jeśli w ogóle nie ma gdzie postawić przed sklepem, Ja z kolei w godzinach szczytu jeśli tylko mogę przesiadam sie na rower - jest szybciej i nie ma problemu z parkowaniem.
Wracając do tematu mnie również ktoś załatwił pięknie boczek przed blokiem - domyślam się kto, ale z rękę nie złapałem
_________________ Errare humanum est - Mylić się jest rzeczą ludzką.
ja chwilowo nie boje sie o innych uczestnikow drogi moja piekna stoi w garazu na ze tak powiem klockach a ja szukam skrzyni biegow juz 4 ogladalem i sa inne od mojej
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum