Pewna kobitka miała problem z mężem - strasznie bidulek chrapał, co nie pozwalało jej się w nocy wyspać. Chodzili po lekarzach, specjalistach...nic. Pewnego dni spotkała sąsiadkę i gdy jej opowiedziała o problemie, ta zaproponowała jej wizytę u pewnej znachorki, która ponoć wszystkie przypadłości leczyć umie. Kobita leci pod wskazany adres, przedstawia sytuację, ta chwilę się zastanawia i mówi:
- Jak stary zacznie chrapać, to niech paniusia mu nogi rozszerzy.
Kobita się wqr..., opieprzyła znachorkę, że naiwnych ludzi tylko naciągać umie i że złamanego grosza jej nie da i poleciała do chaty. W nocy ta sama historia...stary piłuje już drugą godzinę...kobitka myśli sobie: "Ehh...spróbuję tak zrobić, jak znachorka mówiła..".
Rozszerza staremu nogi i.... cisza...Następnego dnia leci z samego rana do znachorki... przeprosiny... bombonierka... podwójne honorarium... Oczywiście ciekawość nie dawała jej spokoju więc pyta:
- Pani...ale na czym polega ten trick z tymi nogami?!
Znachorka:
- Moja droga... zasada jest prosta - rozszerza Pani nogi, worek spada na dziurę i cugu ni ma...
_________________ bija22 i Alfa156 V6
są powody do mrruczenia
Pożar drapacza chmur w Chicago - panika, uwięzieni ludzie na 30 piętrze, na dole tłum gapiów spoglądających w górę. Nagle z tłumu wyskakuje Góral z Polski i krzyczy do tych na górze - "jestem z OSP - skaczcie a ja będę was łapał". W pierwszej kolejności rzucają dzieci. O dziwo wyłapuje wszystkie - żadnemu nie spadł nawet włos z głowy. Wszyscy zgromadzeni na dole nie mogą wyjść z podziwu. Następnie skaczą kobiety - również wyłapuje wszystkie co do jednej. Przyszedł czas na mężczyzn - po chwili wahania pierwszy wyskakuje murzyn. Ku zaskoczeniu gapiów Góral widząc zbliżającego się murzyna robi unik - murzyn oczywiście roztrzaskuje się na chodniku przed wieżowcem. Góral z ulgą przeciera pot z czoła po czym krzyczy do pozostałych zgromadzonych na górze - "ale spalonych nie rzucajcie..."
_________________ Errare humanum est - Mylić się jest rzeczą ludzką.
Model: Inny
Silnik: do DU.. !
Rocznik: 1981
Wiek: 27 Dołączył: 03 Mar 2008 Posty: 52 Skąd: Zakopane/Nysa
Wysłany: 2008-08-28, 19:14
przychodzi maz do domu po pracy, zastaje zone z innym facetem w sypialni,ciezko dyszac rzuca torbe i rozglada sie za czyms aby przywalic,az tu nagle z kuchni dobiega krzyk syna-rogami go,rogami tato i jeszcze to http://pl.youtube.com/watch?v=bVCvthr95io
Ostatnio zmieniony przez adi599 2008-08-28, 19:16, w całości zmieniany 1 raz
Tego dowcipu nie da się opowiedzieć dobrze bez dozy aktorstwa czyli językiem pisanym. Mimo to zapodam dedykując go koledze Areks który grywa w szachy. Przychodzi mąż do domu spruty prawie do nieprzytomności, żona pyta z furią w oczach - Gdzie byłeś !!! Facet na to bardzo niewyrażnym głosem - Jak to gdzie? Na szachach byłem! Ona- To co tak od ciebie wódą śmierdzi?? On - A co? Szachami ma śmierdzieć???
_________________ Cogito ergo sum. Zawsze i w każdych okolicznościach.
przychodzi maz do domu po pracy, zastaje zone z innym facetem w sypialni,ciezko dyszac rzuca torbe i rozglada sie za czyms aby przywalic,az tu nagle z kuchni dobiega krzyk syna-rogami go,rogami tato i jeszcze to http://pl.youtube.com/watch?v=bVCvthr95io
To słyszałem w wersji o panu Hrabim, jego żonie,jej kochanku, kamerdynerze Janie (jakżeby inaczej) i pistolecie pojedynkowym. Meritum to samo ale jakże bardziej dystyngowanie brzmi
_________________ Cogito ergo sum. Zawsze i w każdych okolicznościach.
Prezes spółki giełdowej wzywa sekretarke:
- Pani Halinko, jedziemy na weekend do Czech. Proszę się pakować.
Sekretarka po przyjściu do domu przekazuje nowinę mężowi:
- Kryspin, jadę z szefem w delegację. Biedactwo, będziesz musiał sobie jakoś poradzić sam.
Facio dzwoni do kochanki:
- Waleria, jest dobrze. Stara wyjeżdża na weekend, zabawimy się nieco.
Kochanka, nauczycielka matematyki w gimnazjum męskim dzwoni do swego
ucznia:
- Kamilek, będę zajęta w weekend. Korepetycje odwołane.
Zadowolony uczniak dzwoni do dziadka:
- Dziadziu, nie mam korków. Mogę do ciebie wpaść na weekend.
Dziadek, prezes spółki giełdowej dzwoni do sekretarki:
- Pani Halinko, wyjazd odwołany. Pojedziemy za tydzień.
Sekretarka dzwoni do męża:
- Kryspin, szef odwołał wyjazd.
Facet do kochanki:
- Waleria, chujnia. Stara zostaje w chacie.
Kochanka-nauczycielka do ucznia:
- Kamil, korepetycje o 10.00 rano w sobotę.
Uczeń do dziadka:
- Dziadziu, lekcje jednak będą. Nie mogę wpaśc do ciebie.
Dziadek-prezes do sekretarki:
- Pani Halinko, jednak w ten weekend wyjeżdżamy...
Pewnie już to znacie, ale mnie bardzo podoba się ten dowcip:
Jasio przychodzi do taty i pyta: Jaka jest różnica pomiędzy teoretycznie, a praktycznie. Ojciec zastanowił się chwilę i mówi: może wytłumaczę Ci to na prostym przykładzie. Idź do siostry i zapytaj się, czy puściłaby się za 100zł. Jasio więc poszedł i wypalił do siostry: Czy puściłabyś się za 100zł? Siostra go zbeształa i powiedziała, że nie! Wrócił więc Jasio do taty i mówi, że siostra za 100zł nie da. Idź więc do matki i zapytaj czy ona puściłaby się za 100zł. Poszedł więc synek do matki i pyta: mamuś, puściłabyś się za 100zł? Oczywiście synek dostał totalny ochrzan i odmowną odpowiedź, z czym przyszedł do ojca, a ten mówi: No to idź jeszcze i zapytaj się o to samo babci. Jasio poszedł więc i głośno (bo babcia była przygłuchawa) zapytał: babciu, czy puściłabyś się za 100zł? Oczywiście odpowiedź była odmowna. Jasio wrócił więc do taty i mówi: babcia też by się nie puściła za 100zł.
Ojciec mówi więc tak: idź teraz do siostry i zapytaj, czy puściłaby się za 1.000.000zł Jasio poszedł i bez ogródek zapytał: siostra, a za 1.000.000zł to byś się puściła? Siostra po chwili namysłu odpowiada: tak, w końcu to kupę kasy, a i przyjemność! Tak więc Jasio usłyszawszy "tak" poszedł zameldować o tym ojcu. Ten słysząc odpowiedź wysłał syna z tym samym pytaniem do matki. Jasio poszedł i pyta mamy: mamo, a za 1.000.000zł to byś się puściła? Matka szeptem (żeby ojciec nie słyszał) mówi: wiesz synku, w domu się nie przelewa, pieniądze by się przydały, więc... tak. Oczywiście Jasiu zameldował o tym ojcu, który z tym samym pytaniem wysłał go do babci. Wnuczek pyta więc: babciu, a czy puściłabyś się za 1.000.000zł? Babcia policzyła coś na palcach i mówi: widzisz wnusiu, ja już długo nie pożyję, ale to sporo pieniędzy, mogłabym je Tobie w spadku zostawić, więc tak. Jasiu poszedł do ojca i mówi, że babcia dała by za 1.000.000zł.
Na to ojciec do syna mówi tak: Widzisz Jasiu: teoretycznie jestem milionerem, a praktycznie mam trzy k...rwy w domu.
Trochę długi dowcip, ale kto dotrwał do końca mam nadzieję, że się troszkę ubawił.
Pozdrawiam.
- Rafał
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum