Na widowni w teatrze siedzi tredowaty. No niestety, wiadomo, widok okropny: mieso na wierzchu, tluszcz, luszczaca sie skora, okropnosc. Koles siedzacy obok niego spokojnie to wytrzymuje, ale w koncu: BLEEEEEEEEE!!! - zwymiotowal.
Tredowaty spokojnie mowi: prosze pana, ja rozumiem, ja wiem jak wygladam, ja mysle, ze przesiade sie dalej i nie bede juz panu przeszkadzal.
- Alez nie, nie - odpowiada widz - absolutnie, pan mi w ogole nie przeszkadza, prosze zostac tu, gdzie pan siedzi! BLEEEEEEEEE!!! - wymioty przerwaly mu wypowiedz.
- Nie, ja widze, ze jednak pan nie jest w stanie tego zniesc... Ja nie mam zalu, ja przeciez jestem swiadom mojej choroby... tam jest wolne miejsce na koncu, przesiade sie i wszystko bedzie w porzadku!
- Nie, nie, nie ma mowy, to naprawde mi nie przeszkadza, prosze zostac, nie ma zadnego problemu... BLEEEEEEEEE!!!
- Nie no, to juz koniec - zdenerwowal sie tredowaty - wstane i przesiade sie na jakies inne miejsce!
- Nie, prosze pana, kiedy to naprawde nie o pana chodzi, tylko po prostu zagina mnie ten koles z tylu, ktory macza sobie chleb w panskim karku!...
Jest sobie Ruski który pojechał na dyskoteke do Niemiec. Ma koszulke z wielkim napisem na plecach : TURCY MAJĄ 3 PROBLEMY
Podchodzi więc Turek, taki byku 2 na 2 i puka w ramie Ruskiego:
-Ty...w ryj chcesz?
-To jest wasz pierwszy problem, zawsze szukacie rozróby i zwady
Potem Ruski wychodzi z dyskoteki a tam cała grupa Turasów:
-To jest wasz drugi problem, nie potraficie rozwiązać sytuacji po męsku, tylko od razu kolegów szukacie i grupowo....
Turasy: - Zaraz nam to odszczekasz- i wyciągneli noże
-A to jest wasz trzeci problem....na strzelaninę przychodzicie z nożami...
Jak smakuje ogolona psiocha?
- Jak lizak
A jak smakuje nieogolona?
- Jak lizak spod szafy
Wraca mąż do domu,patrzy,a tu żona pochylona szoruje podłogę. Pozycja nie do pogardzenia... Długo nie myśląc, podbiega, łapie żonę za tyłek, błyskawicznie podwija spódnicę , majtki w dół i atakuje!
Po sprawie żona odwraca się do niego i mówi z politowaniem:
- Jesteś taki sam porąbany jak chłopaki u mnie w robocie...
_________________ A to już historia:
Alfa 155 2.0 TS 8V
Alfa 164 3.0 V6 24V Super
Zima okrutna, w jaskini siedzą 2 straszliwe yeti, ojciec i syn i jedzą.
Syn mlaskając pyta ojca: Tato, dlaczego my tych człowieków atakujemy z tyłu, przecież i tak ich zawsze zabijamy, a potem zjadamy?
Na to ojciec ogryzając kość: Widzisz synu, człowieki zdecydowanie lepiej smakują nie obesrane...
_________________ Włochy to nie tylko Alfa Romeo...
Siedzi dziewczynka w piaskownicy. Podchodzi do niej facet koło 40-tki i mówi:
- dostaniesz cukiereczka jak pozwolisz dotknąć kolanka.
- ok, nie ma sprawy- odpowiada dziewczynka.
Następnego dnia przychodzi ten sam facet i mówi:
- dostaniesz lizaczka jak pozwolisz dotknąć uda.
- ok, nie ma sprawy- odpowiada dziewczynka.
Kolejnego dnia znowu ten sam facet przychodzi:
- dostaniesz torbę cukiereczków jak pozwolisz pocałować się w policzek.
- ok, nie ma sprawy- odpowiada dziewczynka.
Kilka dni później dziewczynka spotyka koleżankę w piaskownicy i sobie rozmawiają:
- co u Ciebie? pyta koleżanka.
- a spoko poznałam faceta, ale chyba dostanę cukrzycy zanim mnie przeleci.
Ostatnio zmieniony przez serj 2008-06-01, 13:43, w całości zmieniany 1 raz
Było sobie takie średnio dobrane małżeństwo: żona - dewotka, a mąż - pijak. Pewnego razu żona
zdenerwowana na męża mówi:
- Słuchaj, nawróciłbyś się, poszedł do kościoła...
- Nie, stara mowy nie ma, umówiłem się z kolesiami.
- A za sto złotych? - pyta małżonka.
- A, za 100 to spoko.
Przyszła niedziela, mąż poszedł do kościoła, a żona sobie myśli: "Pójdę, zobaczę co on tam robi".
Przyszła do kościoła, patrzy a mąż chodzi po całym kościele, wchodzi do zakrystii, podchodzi do
ołtarza itp. Zdziwiona podchodzi i pyta, co on najlepszego wyprawia. A mąż na to:
- Zrzuta była i nie wiem gdzie piją...
- Na komisariat przychodzi fax. Policjant czyta go, zamiata cały komisariat, rozbiera się i wychodzi na ulicę. Co było napisane w faxie?
- Zamieć i gołoledź na A4!
Blondynka jedzie samochodem autostradą A2. Udało jej się włączyć radio i tam słyszy: "Podajemy ważny komunikat dla kierowców jadących autostradą A2. Według wiarygodnych, przed chwilą otrzymanych informacji, autostradą ową jedzie samochód w przeciwnym kierunku". Blondyna spogląda przez okno swojego samochodu i mruczy do siebie:
- I to niejeden!!!!
Zdenerwowana blondynka krzyczy do boy'a hotelowego:
- Pan sobie myśli, że jak jestem ze wsi, to może mnie pan wsadzić do tak małego pokoju?!
- Ależ proszę pani, jedziemy na razie windą.
Był sobie facet, który miał motor. A ponieważ, bardzo lubił swój motor, to smarował go wazeliną, żeby mu nie zardzewiał podczas deszczu. I pewnego razu spotkał dziewczynę marzeń, on ją pokochał, ona jego jak to w bajkach bywa. I pewnego dnia ona zaprosiła go do siebie na obiad. Przed wejściem do jadalni uprzedziła go:
- U nas w domu jest taka tradycja, że kto się pierwszy odezwie po obiedzie, zmywa naczynia, ta tradycja obowiązuje również gości. Tak więc pamiętaj.
No więc zaczęli jeść, zjedli i siedzą i patrzą po sobie. Chłopak sobie myśli:
- Mmmm, pycha obiad, trzeba by było podziękować, no ale nie będę przecież zmywać.
Dziewczyna sobie myśli:
- Zabrałabym go już do pokoju, ale nie mogę nic powiedzieć, bo będę musiała zmywać.
Matka myśli:
- Trzeba by już wstać, ale napracowałam się dzisiaj i nie chce mi się zmywać.
Ojciec myśli:
- Nic nie robiłem przez cały dzień to i zmywał nie będę.
Mija pół godziny. Chłopakowi się znudziło, wziął dziewczynę, posadził na stole, podniósł jej spódnicę, spuścił spodnie i użył sobie. Siada i myśli:
- UUUch, leżało mi to już od dwóch dni, trzeba by jej coś powiedzieć, bo to jakoś głupio, ale przecież zmywać nie będę.
Dziewczyna myśli:
- Było extra, trzeba by mu podziękować, ale to zmywanie....
Matka myśli:
- Nie miałam tego od 6 lat, trza by coś staremu powiedzieć, ale nie teraz, bo zmywać nie będę.
Ojciec myśli:
- A to gnój, moją córkę przeruchał, a ja przez to zmywanie nic nie mogę powiedzieć.
Mija następne pół godziny. Chłopak wziął mamusię na stół i powtórzył numer. Siada i myśli:
- Ale się spodliłem. Tu taka lacha, a ja jej matkę. Musiałbym się wytłumaczyć, ale...
Dziewczyna myśli:
- świnia, najpierw ja, potem moja matka. Musiałabym mu coś powiedzieć, ale...
Matka myśli:
- Ehhhh! Jak dobrze, jak mu podziękować, jak nic nie można powiedzieć?
Ojciec z pianą w ustach myśli:
- Moja córka, moja żona na moim stole, a ja nic nie mogę temu draniowi powiedzieć.
Nagle zerwał się deszcz. Chłopak wstaje od stołu, podchodzi do okna i patrzy jak jego motor moknie.
- He, he, dobrze, że go wysmarowałem wazeliną - myśli. - Jak przestanie padać to muszę go znowu posmarować.
I zaczyna szukać po kieszeniach puszki, i stwierdza, że zapomniał jej z domu.
- No trudno, zmyję te naczynia - myśli i pyta:
- Czy ktoś ma wazelinę?
Na co ojciec zrywa się i biegnie do kuchni:
- TO JA JUŻ POZMYWAM!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum