Wysłany: 2007-07-29, 13:11 Rozladowal sie akumulator.
Dziwna rzecz sie stala otoz: po dwoch tygodniach stania pod chalupa nad morzem aku w alfie zdechl, zyczajnie nie mial sily zakrecic rozrusznikiem... Co moglo byc przyczyna? Moze zwiekszona wilgotnosc powietrza albo cos.... ??
Trzeba bylo odpalic kablami z innego auta, po czym akumulator odzyl i jest git. Dodam ze akumulator ma rok - czyli mozna powiedziec ze prawie nowka.
Macie jakies pomysly?
Ja zaczalem podejrzewac modul domykania szyb, bo zauwazylem ze po uzbrojeniu alarmu, cos jeszcze jeszcze stuka w drzwiach tak jakby silowniki jeszce chcialy domykac szyby mimo ze sa zamkniete... co prawda rano jak schodze do auta to juz tego nie slychac ale czlowiek jak nie wie co sie dzieje to sie czepia wszystkiego....
hmm- no tylko ze ja mam alarm "nie - firmowy" tzn nie ten oryginalny od Alfy, nie wiem jak tu wyglada kwestia alarm vs. elektryka w aucie. Z tego co wiem modul domykania szyb chyba zalacza sie na konkretny czas albo daje iles tam impulsow celem domkniecia szyby...
Tak myslisz?? Tzn wiesz te domykanie to juz wczesniej zauwazylem, jeszce przed tym "incydentem z akumulatorem". Zalaczam alarm, wszystko sie pozamyka a cos w drzwiach cichutko stuka....dosc dlugo kiedys czekalem az przestanie ale odechcialo mi sie czekac, chociaz nastepnego dnia rano jak stanalem obok auta to cisza.... sam nie wiem...
Ale w takim razie to oznacza ze alarm ma tak duzy pobor pradu??
W sumie moze masz racje, dodam ze auto stało pod krawedzia dachu i non stop leciala na mache woda...
Ostatnio zmieniony przez Siekier 2007-07-29, 16:30, w całości zmieniany 1 raz
panowie, ja się zaskoczyłem jak zostawiłem zapalone (nieświadomie) światełko w klapce przeciwsłonecznej - pod pewnym kątem się zapala i było zapalone pod osłonką - rano wychodzę i .... pół minutowa defibrylacja z innej bryki była niestety konieczna
Dziwna sprawa , u mojego wuja w 156 od nowości zmienił już 3 akumulator gdy zostawi go na kilka dni akumulator siada i auta nie można uruchomić ostatnio nie włącza alarmu bo doszedł do tego że to od niego siada akumulator
Dziwna sprawa , u mojego wuja w 156 od nowości zmienił już 3 akumulator gdy zostawi go na kilka dni akumulator siada i auta nie można uruchomić ostatnio nie włącza alarmu bo doszedł do tego że to od niego siada akumulator
No wlasnie - coraz bardziej wydaje mi sie to prawdopodobne bo jak bylem na wyjezdzie majowym - alarmu wtedy nie mialem i bylo git. Skolei ojciec jak auto zostawil na dluzszy czas (Corsa) tez nie odpalil samodzielnie - trzeba bylo popchnac...
Panowie, coraz gorzej to wyglada. Ostatnimi czasy jak wsiadam do auta to zastanawiam sie czy odpali czy nie - dzisiaj wlasnie 3 raz mi auto zdechlo tzn akumulator kaput w ciagu ostatniego miesiaca. Dodam ze nawet jak kreci rozrusznikiem to tez tak na granicy odpalenia.
Pytanie jest teraz takie czy rzeczywiscie cos zre prad (np alarm za duzo niz powinien - chyba max to jest ok 50mA no nie?) czy moze przy mojej jezdzie jest to normalne bo aku nie laduje sie w pelni. Auto jest odpalane srednio 5-6 dni w tygodniu z czego 2 dni dluzsze trasy - na ok 50 minut w sumie, pozostale dni na bardzo krotkie dojazdy. Aku ma roczek. Co proponujecie? Powoli zaczynam byc w desperacji - pewnie skoncze na Rumunskiej u Dobrego...
Misie wydaje,że alarmy aż tak nie biorą prądu,żeby w parę dni Bella nie odpaliła.Moja stoi czasem dłużej niż tydzień i pali na dyg.Akumulator CENTRA FUTURA ponad roczny,alarm nie fabryczny i wszystko hula.Może słabe ładowanie,bo na tyle jazdy co piszesz to powinien być ful nabity.A może masz BOSCHA One potrafią dopiec.
Wydaje mi ze ze alternator jest raczej sprawny - raz jak mi nie odpalil - zapozyczylem prad przewodami od kumpla, odpalilem, przejechalem ok 10 km i pozniej w krotkich odstepach odpalalem go jeszcze 3 razy i bylo okey..
Ostatnio zmieniony przez Siekier 2007-10-03, 13:46, w całości zmieniany 1 raz
Wszystko w Alfach co ma napis bosch się psuje,a potem mówią,że Belle takie awaryjne. To że dają 2 lata gwarancji to co Pada i już.Misie wydaje,że winny akumulator.
a choc zmierzyles prad ladowania? poprawiles klemy? a lampka w bagazniku ci sie nie pali moze w schowku.alarm to moze i duzo nie bierze ale czasem lubi sobie ot tak pobrzeczec ,moze i tobie sie sam wlacza
Siekierro, Jutro pomierzymy co i jak ładuje, ale swoją drogą jeszcze jedna rzecz chodzi mi po głowie. Skoro załóżmy odpala rano a po 1-2km po parogodzinnym postoju już nie (gdy zresztą jest cieplej) to czy czasem nie ma problemów z masą od aku. lub którymś z biegunów w akumulatorze?
Taki skrajny pobór prądu rozłożył by akumulator w noc - dwie. Sprawny aku. powinien się naładować wystarczająco do rozruchu auta po 10 km jazdy bez problemu - przy założeniu ładowania OK i samej baterii. Mój Alfowski ma ok 7 lat, poprzednie też miały po 7 i 5 lat więc nie sądzę ,że to jest jakaś wada firmy (BOSCH) tylko uszkodzenia mechanicznego aku lub jak wspomniałem masy czy ładowania (wspomni. wcześniej - piotriix)
Mnie to wygląda na zwarcie wewnętrzne akumulatora spowodowane małym odłamkiem wykruszonej masy czynnej - ono nie występuje non stop tylko w zależności od tego jak ten kawałem masy czynnej się ułoży.
_________________ Obecnie klekocik AR156 1.9 16v JTD M-jet
wcześniej AR156 1.6TS
Siekierro, Jutro pomierzymy co i jak ładuje, ale swoją drogą jeszcze jedna rzecz chodzi mi po głowie. Skoro załóżmy odpala rano a po 1-2km po parogodzinnym postoju już nie (gdy zresztą jest cieplej) to czy czasem nie ma problemów z masą od aku
No i pomierzylismy! Co prawda tylko napiecia ale i tak daje to pewien obraz rzeczy - zatem po kolei:
- aku byl calkowicie rozladowany jak otworzylismy mache.
- po odpaleniu auta z "pozyczonego pradu" sprawdzilismy ladowanie: OK (a nawet lepiej)
- sprawdzilismy mase i przepływ: OK
- po ok 3 minutach pracy silnika zgasilismy - aku naladowal sie na tyle ze pozniej krecil jeszce dwa razy z powodzeniem - jeszce raz wniosek ze alternator dziala prawidlowo.
- spradzilismy skok napiecia po zalaczeniu alarmu - jest dosc wyrazny - napiecie powoli opada falujac - dodam ze zdecydowanie mniejsze (ok 4 razy mniej) skoki zaobserwowalismy po wlaczeniu swiatel pozycyjnych. mimo to nadal nie wiem czy jest to na tyle duze obciazenie aby wyladowac akumulator.
Wnioski zatem wydaje sie byc takie ze albo cos (duze prawdopodobienstwo ze alarm) ciagnie za duzo pradu albo zwyczajnie akumulator ma jaka wade.
Macie jakies sugestie?
Poza tym:
Cytat:
a choc zmierzyles prad ladowania? poprawiles klemy? a lampka w bagazniku ci sie nie pali moze w schowku.alarm to moze i duzo nie bierze ale czasem lubi sobie ot tak pobrzeczec ,moze i tobie sie sam wlacza
Klemy mocno dokrecone, jakis czas temu przeczyscilem je nawet elektrounizolem, zadne lampki w bagazniku, schowku itd. sie nie pala - z tej strony jedynie przy otwartych drzwiach wlacza sie elektrownia bo wewnatrz swieca sie 4 lampki oswietlajace wnetrze - ale wiadomo jest to chwilowe uzycie pradu. Co do alarmu - tak jak wczeniej juz pisalem - nie podoba mi sie ze podejrzanie dlugo pracuja silowniki domykania szyb - byc moze w tym tkwi problem.
Ostatnio zmieniony przez Siekier 2007-10-04, 16:34, w całości zmieniany 1 raz
Przeczytaj to co napisałem o zwarciu wewnętrznym. Miałem to kiedyś jeszcze w fiacie punto, jeździł o.k. ale jak podskoczyłem na jakimś dołku i go zgasiłem to nie miał już siły zakręcić, za jakiś czas znowu wszystko o.k. i tak w kółko, dopóki nie wymieniłem akumulatora.
_________________ Obecnie klekocik AR156 1.9 16v JTD M-jet
wcześniej AR156 1.6TS
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum