Wysłany: 2008-04-23, 21:03 [146]klekocze po odpaleniu
Witam. Mam problem z moją Alfą. Zaraz po zapaleniu słychać, jakby pod maską siedział diesel. Trwa to tylko kilkadziesiąt sekund po zapaleniu, potem jest ok. Zdarza się to tylko na rozgrzanym silniku - na zimnym pracuje cicho. Co to może być i czy to coś poważnego?
Jeśli stuka przez kilkanaście sekund to 1000 km zrobisz. Oprócz wymiany możesz go jeszcze "zblokować" . Efekt jednak będzie taki , że autko będzie nie stabilne na niskich obrotach (będzie ustawiana "wyższa" faza rozrządu cały czas) , aczkolwiek jeśli wariat kosztuje teraz 350 pln to gra nie warta świeczki - chyba że problem po wymianie będzie nawracał (ja tak miałem kiedyś w swojej 156 - wariat po wymianie wytrzymał 5000 km). Zaczyna by bardzo źle gdy silnik tak chodzi cały czas
Model: Alfa Romeo 146
Silnik: 1.6 Twin Spark
Rocznik: 1998
Wiek: 28 Dołączył: 20 Maj 2007 Posty: 179 Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-04-24, 10:35
Zun napisał/a:
luki1981 napisał/a:
1000 kilometrów ?
Jeśli stuka przez kilkanaście sekund to 1000 km zrobisz. Oprócz wymiany możesz go jeszcze "zblokować" . Efekt jednak będzie taki , że autko będzie nie stabilne na niskich obrotach (będzie ustawiana "wyższa" faza rozrządu cały czas) , aczkolwiek jeśli wariat kosztuje teraz 350 pln to gra nie warta świeczki - chyba że problem po wymianie będzie nawracał (ja tak miałem kiedyś w swojej 156 - wariat po wymianie wytrzymał 5000 km). Zaczyna by bardzo źle gdy silnik tak chodzi cały czas
Dieslowanie można w łatwy sposób zlikwidować tracąc trochę mocy poprzez odpięcie elektrozaworu sterującego wariatorem (między bodaj pierwszym a drugim wtryskiem przy kolektorze - wystarczy wyciągnąć wtyczkę). Wariator przestaje wtedy chodzić i dieslować (sprawdzone przeze mnie empirycznie). 30 sekund roboty.
Natomiast jazda ze zwalonym wariatorem w zasadzie nie powoduje ŻADNYCH dodatkowych uszkodzeń - najwyżej od czasu do czasu auto może przyfalować obrotami jak wariator śladowo w akcie ostatniego tchnienia coś tam przestawi wałek. Ja jeździłem tak pół roku, a ktoś tu na forum się chwalił o 5 latach. I nic się nie stało (bo nie miało prawa).
Odgłoś klekotania pochodzi ze środka samego wariatora - nie do końca zazębione dwa pierścienie, które stukają o siebie. Temat wałkowałem dokładnie przez ostatnie dwa miesiące i jestem po lekturze książki serwisowej (można poszukać w archiwum - tutaj też o tym pisałem).
Dieslowanie można w łatwy sposób zlikwidować tracąc trochę mocy poprzez odpięcie elektrozaworu sterującego wariatorem (między bodaj pierwszym a drugim wtryskiem przy kolektorze - wystarczy wyciągnąć wtyczkę). Wariator przestaje wtedy chodzić i dieslować (sprawdzone przeze mnie empirycznie). 30 sekund roboty.
Natomiast jazda ze zwalonym wariatorem w zasadzie nie powoduje ŻADNYCH dodatkowych uszkodzeń - najwyżej od czasu do czasu auto może przyfalować obrotami jak wariator śladowo w akcie ostatniego tchnienia coś tam przestawi wałek. Ja jeździłem tak pół roku, a ktoś tu na forum się chwalił o 5 latach. I nic się nie stało (bo nie miało prawa).
O , dobrze wiedzieć Lecz przypadkiem nie ma takiego efektu , że powyżej 4000 auto nie chce jechać ?? Miałem takie coś przu uszkodzonym wariacie w swoim 156 .
Model: Alfa Romeo 146
Silnik: 1.6 Twin Spark
Rocznik: 1998
Wiek: 28 Dołączył: 20 Maj 2007 Posty: 179 Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-04-24, 12:28
Zun napisał/a:
O , dobrze wiedzieć Lecz przypadkiem nie ma takiego efektu , że powyżej 4000 auto nie chce jechać ?? Miałem takie coś przu uszkodzonym wariacie w swoim 156 .
Ale mulił czy w ogóle nie chciał jechać? Jeśli to pierwsze to po prostu miałeś takie odczucie, bo się nie przestawiały fazy, co powodowało zmniejszenie osiągów.
luki1981 napisał/a:
Dzięki za rade. Mam tylko jeszcze jedno pytanie. Dlaczego klekocze dopiero na rozgrzanym silniku To normalne?
Widać jak się rozgrzeje olej robi się bardziej rzadki i trudniej mu jest popchnąć sprężynę, która jest w wariatorze i zębatki nie zazębiają się do końca.
Moze niech sie ktos wypowie o tym co pisze QBUS ? bo sam bym tak zrobil ale musze byc pewny ze nic sie nie spier... ;]
Też się właśnie zastanawiam, czy to rzeczywiście jest realne. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim rozwiązaniem, a już trochę o wariatorze się naczytałem
Czy odpięcie tej wtyczki nie spowoduje zapalenia "marchewy" ? Coś sceptycznie podchodzę do tego...
Model: Alfa Romeo 146
Silnik: 1.6 Twin Spark
Rocznik: 1998
Wiek: 28 Dołączył: 20 Maj 2007 Posty: 179 Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-04-24, 15:34
qbiczysko napisał/a:
wlasnie sprobowalem tego i oto wynik:
-marchewka sie nie zapalila
-wariator klekocze bez zmian
wiec to chyba jakas lipa no chyba ze zla wtyczke odpielem ;p
Marchewa sie nie zapala (tam są tylko dwa piny, komputer daje napięcie i nie dostaje żadnej informacji zwrotnej).
U mnie przestawał klekotać, ale może u Ciebie po prostu jest już wariator tak zjechany, że w ogole się w środku nie ruszają pierścienie i cały czas jest w jednej pozycji.
Mechnizm działania tego jest taki, że w momencie dostania sygnału sterownik wypuszcza taki bolec z nacięciami, który otwiera kanał, do którego wtryskiwany jest olej i dalej idzie do wałka i rusza sprężynę, która z kolei rusza pierścieniem w wariatorze. W momencie, gdy na pinach przestaje być podawane napięcie sprężyna, która jest pod bolcem wypycha go spowrotem na górę zamykając kanalik. Jeżeli wariator jest bardzo zjechany to mimo, że olej będzie wtryskiwany do niego to i tak sprężyna w wariatorze nie będzie ruszała pierścieniami (tak więc będą one w tej samej pozycji i klekotanie może faktycznie nie ustać).
Na forum dawałem kiedyś zdjęcie tego elektromagnesu - od góry jest dość gładki - taki jakby walec.
xaraf napisał/a:
Też się właśnie zastanawiam, czy to rzeczywiście jest realne. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim rozwiązaniem, a już trochę o wariatorze się naczytałem
Czy odpięcie tej wtyczki nie spowoduje zapalenia "marchewy" ? Coś sceptycznie podchodzę do tego...
Temat tego elektrozaworu jest pomijany wszędzie (poza książką serwisową) szerokim łukiem (są tylko o nim małe wzmianki). Z tą rzeczą po prostu nigdy nie ma problemu.
Wiesz mi już próbowali w Krakowie we Wróblowicach wmówić, że jazda ze złym wariatorem może zniszczyć głowicę, pokrzywić zawory i Bóg wie co jeszcze. Niestety świadomość motoryzacyjna mechaników w naszym kraju nie jest za wysoka.
Ostatnio zmieniony przez QBUS 2008-04-24, 15:40, w całości zmieniany 1 raz
Też się właśnie zastanawiam, czy to rzeczywiście jest realne. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim rozwiązaniem, a już trochę o wariatorze się naczytałem
Czy odpięcie tej wtyczki nie spowoduje zapalenia "marchewy" ? Coś sceptycznie podchodzę do tego...
Temat tego elektrozaworu jest pomijany wszędzie (poza książką serwisową) szerokim łukiem (są tylko o nim małe wzmianki). Z tą rzeczą po prostu nigdy nie ma problemu.
Wiesz mi już próbowali w Krakowie we Wróblowicach wmówić, że jazda ze złym wariatorem może zniszczyć głowicę, pokrzywić zawory i Bóg wie co jeszcze. Niestety świadomość motoryzacyjna mechaników w naszym kraju nie jest za wysoka.
Piękne dzięki za wyczerpujące przedstawienie zagadnienia. Jak (odpukać) zaczną się u mnie problemy z wariatorem, to na pewno przetestuję przed wymianą empirycznie tą metodę
O , dobrze wiedzieć Lecz przypadkiem nie ma takiego efektu , że powyżej 4000 auto nie chce jechać ?? Miałem takie coś przu uszkodzonym wariacie w swoim 156 .
Ale mulił czy w ogóle nie chciał jechać? Jeśli to pierwsze to po prostu miałeś takie odczucie, bo się nie przestawiały fazy, co powodowało zmniejszenie osiągów.
luki1981 napisał/a:
Dzięki za rade. Mam tylko jeszcze jedno pytanie. Dlaczego klekocze dopiero na rozgrzanym silniku To normalne?
Widać jak się rozgrzeje olej robi się bardziej rzadki i trudniej mu jest popchnąć sprężynę, która jest w wariatorze i zębatki nie zazębiają się do końca.
Zaczął o ile dobrze pamiętam (to było ładnych pare lat temu) muli , znaczy się do tych 4 tysi kręcił się żwawo a potem jakby tracił wigor - dalej się wkręcał , ale szło mu to o wiele bardziej opornie. Pamiętam , że robotą przy wariatorze zajmowali mi się panowie w Krakowie (a moze to juz nie jest kraków ??) jakby sie jechalo zakopianka w strone zakopanego. Podobno dosc znany warsztat zajmujacy sie alfami
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum