Ja powiem tak jak koleś coś chce zwalczyć to musi Ci udowodnić winę a co teraz będzie bardzo ciężkie
Zgadzam się z przedmówcą, kupujący musiałby Ci udowodnić że zataiłeś jakąś wadę techniczną, która skutkowała awaria silnika. W umowie w paragrafie 5 jest adnotacja, że kupujący zna stan techniczny, tak więc nie powinieneś się przejmować.
Napisz jeszcze na czym polega ta awaria.
po tym co mi powiedział i jak się zachował straciłem chęć pomocy jemu. Z tego co zrozumiałem to korbowód mu strzelił co jest częstym efektem kręcenia boxera na zimno.
_________________ ALFA ROMEO - dwa słowa, przy których inne tracą sens...
Model: Inny
Silnik: J7R
Rocznik: 1992
Wiek: 26 Dołączył: 14 Lut 2007 Posty: 12 Skąd: Radom
Wysłany: 2008-02-26, 09:05
To jest właśnie problem ze sprzedażą włoskich boxerów.
Ja zawsze jak sprzedaje taki silnik to wręcz błagam kupującego żeby go nie katował na zimno i modlę się przez 2 tygodnie(gwarancja rozruchowa)żeby mi nie zwrócił z obróconą panewką.
ja dodam tylko że niedawno kolega (to on kupił auto które się zepsuło) był w bardzo podobne j sytuacji. i kolega I prawnik (lepszy gorszy nie wiem) poradził żeby iść na ugode bo sprawa jest cięzka. Zapłącili po połowie za uszkodzony silnik. Z tym ze to akurat był opel więc koszty mniejsze.
Model: Alfa Romeo 145
Silnik: 1,6 Boxer
Rocznik: 1995
Wiek: 28 Dołączył: 14 Sie 2007 Posty: 357 Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-02-26, 19:01
ozzy napisał/a:
Pkt. 5
Kupujący oświadcza, że stan techniczny pojazdu jest mu znany.
I po sprawie.
Nie tak całkiem po sprawie. Bo jeśli kupujący udowodniłby, że usterka była wcześniej albo była skutkiem złego stanu auta przed zakupem może miałby pewne szanse w sądzie. Niemniej aby to zrobić musi skierować sprawę do sądu i to biegły sądowy musi ocenić co było przyczyną usterki. Co oznacza ogromne koszty bez gwarancji wygrania sprawy. Dodatkowo jeśli auto jest już u jakiegoś mechanika i jest coś przy nim robione to właściwie jest już pozamiatane dla kupującego bo cokolwiek byłoby robione z tym autem teraz musi być przy tym biegły sądowy. Mówiąc krótko praktycznie NIE MOŻNA udowodnić winy sprzedającego przed sądem. Na marginesie dodam, że po opisie sprawy przez sprzedającego wina jest ewidentna kupującego. Zepsuł auto, a teraz próbuje wyłudzić zwrot pieniędzy. Co do tych 40km widziałeś licznik? Bo wydaje mi się, że to też ściema.
Widzicie problem polega na tym, że byłem z tym samochodem u mechanika średnio co 3 miesiące bo wymieniałem po kolei wszystko. Ostatni raz byłem we wtorek, aby nagwintować piastę. Nie chciałem podłożyć nikomu świni. Sam tym samochodem jeździłem co dziennie do szkoły zarówno w dzień pierwszej i drugiej jazdy testowej też. Koleś w czasie drugiej przegrzał silnik. bo pokazywała wskazówka około 100 i wyłączył silnik. nie dał mu odsapnąć. W czasie testu hamulców: start-hamowanie-start-hamowanie kilka razy więc gdyby nie kupił to by mi po prostu zniszczył auto. Poza tym gdybym miał coś do ukrycia to czy dałbym mu jeździć jak mu się podoba?
Na koniec mnie dziś zbluzgał i zastraszył, że ktoś przyjdzie mi dać w mordę żebym się przygotowywał. Sam nie poczuwam się do winy bo to on zniszczył motor. Koleś stwierdził, że sprzedałem mu skatowany silnik między innymi bo termostat był wymieniany:D Tyle się od mechanika między innymi dowiedział. Sam się nie znał a poszedł kupować auto. Więc podejrzewam, że nie wiedział również, że zimnego silnika do 4500 się nie kręci na zimno.
J@rek - czy uważasz że tak postępuje ktoś kto nie ma nic na sumieniu? Poza tym doczytaj o tym jak boxery reagują na katowanie na obrotach na zimno a później się produkuj.
Zanim ty miałes PW, to ja boxerem zrobiłem 200000.
jeżeli ty mi wypisujesz, ze silnik zagrzał się do 100 w lutym - to sprzedałes auto z uszkodzonym termostatem+zamulona chłodnica+uszkodzona pompa wody+brak płynu chłodzącego.
Dochodze do wniosku, ze to ty przegrzałes silnik i bojąc się następstw sprzedałeś go czym prędzej nie informujac nabywcy o tym fakcie.
Skoro tak dbałes o samochód- to jak i dlaczego dopuściłes do tego, że silnik mógł się przegrzac???
Dobrze że tu to napisałeś, może koleś znajdzie to forum i będzie miał do myslenia co się działo i jakie były przyczyny gwałtownej sprzdaży.
EOT bo jest tylko twoje zdanie a brak stanowiska drugiej strony.
Rozumiem, ze skoro gostek uzył grożby karalnej, zadzwoniłes na policję?
I co do punktu o znajomości stanu samochodu:
Jeżeli facet pójdzie do sądu ma bardzo dużą szansę na wygranie sprawy, o ile okaże się, że przyczyną awarii bylo wczesniejszesze zaniedbanie.
I przy okazji - ty jakąs turbinę miałes pod maską, że po jeżdzie trzeba ją było schłodzić?
Lesio, był? oglądał? wyjaśnił? - z kupującym.
Bo jak na razie to tylko podobno.
aqaz napisał/a:
po tym co mi powiedział i jak się zachował straciłem chęć pomocy jemu. Z tego co zrozumiałem to korbowód mu strzelił co jest częstym efektem kręcenia boxera na zimno.
Widzicie problem polega na tym, że byłem z tym samochodem u mechanika średnio co 3 miesiące bo wymieniałem po kolei wszystko. Ostatni raz byłem we wtorek, aby nagwintować piastę. Nie chciałem podłożyć nikomu świni. Sam tym samochodem jeździłem co dziennie do szkoły zarówno w dzień pierwszej i drugiej jazdy testowej też. Koleś w czasie drugiej przegrzał silnik. bo pokazywała wskazówka około 100 i wyłączył silnik. nie dał mu odsapnąć. W czasie testu hamulców: start-hamowanie-start-hamowanie kilka razy więc gdyby nie kupił to by mi po prostu zniszczył auto. Poza tym gdybym miał coś do ukrycia to czy dałbym mu jeździć jak mu się podoba?
Na koniec mnie dziś zbluzgał i zastraszył, że ktoś przyjdzie mi dać w mordę żebym się przygotowywał. Sam nie poczuwam się do winy bo to on zniszczył motor. Koleś stwierdził, że sprzedałem mu skatowany silnik między innymi bo termostat był wymieniany:D Tyle się od mechanika między innymi dowiedział. Sam się nie znał a poszedł kupować auto. Więc podejrzewam, że nie wiedział również, że zimnego silnika do 4500 się nie kręci na zimno.
J@rek - czy uważasz że tak postępuje ktoś kto nie ma nic na sumieniu? Poza tym doczytaj o tym jak boxery reagują na katowanie na obrotach na zimno a później się produkuj.
Zanim ty miałes PW, to ja boxerem zrobiłem 200000.
jeżeli ty mi wypisujesz, ze silnik zagrzał się do 100 w lutym - to sprzedałes auto z uszkodzonym termostatem+zamulona chłodnica+uszkodzona pompa wody+brak płynu chłodzącego.
Dochodze do wniosku, ze to ty przegrzałes silnik i bojąc się następstw sprzedałeś go czym prędzej nie informujac nabywcy o tym fakcie.
Skoro tak dbałes o samochód- to jak i dlaczego dopuściłes do tego, że silnik mógł się przegrzac???
Dobrze że tu to napisałeś, może koleś znajdzie to forum i będzie miał do myslenia co się działo i jakie były przyczyny gwałtownej sprzdaży.
EOT bo jest tylko twoje zdanie a brak stanowiska drugiej strony.
Rozumiem, ze skoro gostek uzył grożby karalnej, zadzwoniłes na policję?
I co do punktu o znajomości stanu samochodu:
Jeżeli facet pójdzie do sądu ma bardzo dużą szansę na wygranie sprawy, o ile okaże się, że przyczyną awarii bylo wczesniejszesze zaniedbanie.
I przy okazji - ty jakąs turbinę miałes pod maską, że po jeżdzie trzeba ją było schłodzić?
Lesio, był? oglądał? wyjaśnił? - z kupującym.
Bo jak na razie to tylko podobno.
aqaz napisał/a:
po tym co mi powiedział i jak się zachował straciłem chęć pomocy jemu. Z tego co zrozumiałem to korbowód mu strzelił co jest częstym efektem kręcenia boxera na zimno.
A na ciepło korbowody nie padają?
Coś sie tak nagrzał na ta sprawę i cały czas mój nick załączasz. Jak coś masz do mnie to napisz na privie.
To jest właśnie problem ze sprzedażą włoskich boxerów.
Ja zawsze jak sprzedaje taki silnik to wręcz błagam kupującego żeby go nie katował na zimno i modlę się przez 2 tygodnie(gwarancja rozruchowa)żeby mi nie zwrócił z obróconą panewką.
Panowie a co to owe kręcenie boxera na zimno ....
cóż..nie wiem...serio..
J@rek- było w tym dniu około 10*C. Koleś jeździł po mieście i kręcił silnik zwykle powyżej 3000 i parę razy powyżej 4500 więc jak miał silnik nie osiągnąć 100*C. W tym samochodzie silnik miał przebieg 196000 więc do 200000 daleko nie było. Płyn chłodniczy wymieniałem przed zimą a termostat w zeszłym roku po sprowadzeniu auta. Przeczytaj instrukcję od auta że gdy temperatura przekroczy roboczą należy przed wyłączeniem dać mu się schłodzić.
A na ciepło korbowody nie padają?
Pewnie padają ale na pewno nie tak szybko jak na kręceniu go na zimno.
Poza tym licznika faktycznie nie widziałem więc nie wiem ile faktycznie koleś zrobił.
kręcenie boxera na zimno - wchodzenie na wysokie obroty przed rozgrzaniem go do 60-70*C
_________________ ALFA ROMEO - dwa słowa, przy których inne tracą sens...
Jak mozna przegrzac sprawny motor ??,mnie sie wydaje ,ze sie nie da jak jest wszystko sprawne i dziala jak nalezy ,z drugiej strony po co takiego kupował ,widzial że sie przegrzewa ,jabym takiego nie kupil z przegrzewajacym sie silnikiem ewidentnie cos bylo nie tak z tym silnikiem takie jest moje zdanie ,chociaz specjalista nie jestem
Model: Alfa Romeo 146
Silnik: 1.6 Twin Spark
Rocznik: 1998
Wiek: 28 Dołączył: 20 Maj 2007 Posty: 179 Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-02-27, 11:39
aqaz napisał/a:
J@rek- było w tym dniu około 10*C. Koleś jeździł po mieście i kręcił silnik zwykle powyżej 3000 i parę razy powyżej 4500 więc jak miał silnik nie osiągnąć 100*C. W tym samochodzie silnik miał przebieg 196000 więc do 200000 daleko nie było. Płyn chłodniczy wymieniałem przed zimą a termostat w zeszłym roku po sprowadzeniu auta. Przeczytaj instrukcję od auta że gdy temperatura przekroczy roboczą należy przed wyłączeniem dać mu się schłodzić.
A na ciepło korbowody nie padają?
Pewnie padają ale na pewno nie tak szybko jak na kręceniu go na zimno.
Poza tym licznika faktycznie nie widziałem więc nie wiem ile faktycznie koleś zrobił.
kręcenie boxera na zimno - wchodzenie na wysokie obroty przed rozgrzaniem go do 60-70*C
Ale tak po prawdzie musisz przyznać, że coś tam nie do końca było w porządku z silnikiem (chyba, że kupujący to jakiś niezły imbecyl i przez te 40km go tak zakatował), chyba że sugerujesz, że jak sie boksera przyciśnie na zimno to się zaciera?
Mogłeś sam nie wiedzieć, że silnikowi coś już niedomaga, a gość tym pałowaniem na zimno znacznie przyspieszył defekt.
Jak mozna przegrzac sprawny motor ??,mnie sie wydaje ,ze sie nie da jak jest wszystko sprawne i dziala jak nalezy ,z drugiej strony po co takiego kupował ,widzial że sie przegrzewa ,jabym takiego nie kupil z przegrzewajacym sie silnikiem ewidentnie cos bylo nie tak z tym silnikiem takie jest moje zdanie ,chociaz specjalista nie jestem
Prawie do wrzenia doprowadziłem raz poloneza i zagotowałem dwukrotnie 125p.
Dwa razy było to zimą, gdy usiłowałem podjechać b.stromą drogą w górach pod chałupę. Koła buksowały, obroty jak cholera a auto w zasadzie stało w miejscu.
Z tym że termostaty w obu przypadkach były takie sobie a i chłodnice były nieźle zamulone. No i wloty powietrza miałem zasłonięte na max, bo w poldku czy 125 nagrzać auto zimą było sztuką.
No i raz wiosną w 125, gdy zrobiło się b.ciepło a ja nie zdjąłem osłony z chłodnicy - konkretnie kartonu, który przylegał do chłodnicy.
Jeździłem już kilkoma samochodami, w różnych warunkach, ale nigdy więcej nic takiego nie miało miejsca. Można 'zagotować' automat(skrzynię) że nie będzie ciągnąć auto, ale temp. silnika nadal 90 stopni.
Bardzo szybka jazda, gwałtowne hamowania i przyspieszenia nie mają prawa zagotować cieczy chłodzącej. O ile nie zasłonimy chłodnicy lub nie mamy czegoś zwalonego.
Model: Alfa Romeo 146
Silnik: 1.6 Twin Spark
Rocznik: 1998
Wiek: 28 Dołączył: 20 Maj 2007 Posty: 179 Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-02-27, 18:52
J@rek napisał/a:
Bardzo szybka jazda, gwałtowne hamowania i przyspieszenia nie mają prawa zagotować cieczy chłodzącej. O ile nie zasłonimy chłodnicy lub nie mamy czegoś zwalonego.
Powiedziłbym, że wręcz przeciwnie - na wysokich obrotach pompa pracuje szybciej, a i pęd powietrza skutecznie chłodzi chłodnicę.
Najgorsze jest stanie w korku i ruszanie co minutę i podjeżdżanie 5 metrów do przodu.
sprawa jest jasna, koleś kupił samochód pkt.5 jest jasno postawiony, że kupujący zna stan samochodu, nie ważne jest czy kupuje samochód ksiądz, zakonnica, biskup, czy głupia przysłowiowa blondynka, która nie wie gdzie jest silnik. Prawem kupującego jest sprawdzenie stanu samochodu a prawem można by powiedzieć obowiązkiem sprzedającego jest umożliwienie sprawdzenia tego samochodu. Nie chodzi o sprawdzenie czy spali gumę czy nadwozie nie odleci od podwozia przy silnym hamowaniu ale o sprawdzenie stanu technicznego. Od tego są serwisy ASO lub Pan Edzio w garażu. Jesteś lolem z motoryzacji weź kogoś kto się na tym zna. Jasne jest że nie da się sprawdzić stanu silnika na tyle by być 100% pewnym. Ale jak jesteś normalny i kupujesz samochód to nie pierwsze co robisz to kręcisz go do 4500obr tylko jedziesz do domu lub serwisu sprawdzasz wszystko, płyny filtry, podstawowe rzeczy do eksploatacji samochodu i wtedy CZYTASZ INSTRUKCJĘ OBSŁUGI a następnie zaznajamiasz się z samochodem na żywo.
Jak mi przy sprzedaży samochodu ktoś by nim szarpał na prawo i lewo to bym go wypier..... z samochodu i nara, jak chce jazdę testową niech jedzie normalnie i samochód sprawdza w warsztacie a nie przyjechał debil powyżywać się na samochodzie. Ja tutaj w pełni popieram sprzedającego. Jeszcze zachowanie że go pobiją, wg. mnie kupujący zasługuje tutaj jeszcze na kopa w miejsce gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę.
J@rek napisał/a:
co zresztą często widac, że gotuja się samochody w korkach, a nie przy szalonej jeździe.
samochody gotują się w korku znacznie częściej niż na trasie to prawda ale nie popadajmy w skrajności w chłodnicy jest płyn a nie woda temp. jego wrzenia jest wyższa niż 100'C i czasem zdarza się że też w pełni sprawnym układzie może podejść do tej granicy. Tutaj J@rku nie przesadzaj bo sam z doświadczenia wiem. I powiem więcej, jak byłem głupi i młodszy to dali mi fiata uno 1,7 diesel aby go rozgrzać bo przyjedzie klient zaraz po 3 minutach na chłodnicy było 100'C mimo tego że termostat był nowy, płyn dopiero co zalany i chłodnica czysta jak łza. Więc jak koleś miał takie wiadomości o samochodach jak ja w wieku 17 lat to załatwił samochód i tyle.
tutaj nie ma żadnej winy sprzedającego, to tak jak by podczas jazdy samochodem na następny dzień odpadło mu koło a ten chciał zwrot pieniędzy bo sprzedający zataił że śruby się mogą wykręcić...patologia jak dla mnie.
Tutaj sprzedający akurat ma 98% wygraną sprawę, aby mieć czyste sumienie mógłby się dogadać z tym co kupił że da mu na remont połowę ale z takimi "mocnymi w gębie" frajerami się nie dyskutuje.
Jeszcze na koniec takie pytanie rozrząd wytrzymać powinien 60 tys. km a co jak się pasek zerwie lub padnie napinacz po 45tys km? Też to wina sprzedające go bo powinien przewidzieć? I z tego powodu sklep gdzie kupiony został rozrząd powinien zapłacić za naprawę silnika.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum