A ja mam właśnie kłopoty z czujnikiem położenia wałka rozrządu tyle, że w 156 1,6 TS. Ale może gdyby nie był Ci potrzebny ten stary po wymianie to moglibyśmy się dogadać - mój czujnik to bosch nr 0 232 101 035 z niebieską wtyczką i właśnie takiego szukam.
Wiek: 27 Dołączył: 20 Maj 2007 Posty: 178 Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-05-07, 09:22
SG0240 napisał/a:
A ja mam właśnie kłopoty z czujnikiem położenia wałka rozrządu tyle, że w 156 1,6 TS. Ale może gdyby nie był Ci potrzebny ten stary po wymianie to moglibyśmy się dogadać - mój czujnik to bosch nr 0 232 101 035 z niebieską wtyczką i właśnie takiego szukam.
To jest zdaje się ten sam. Mam drugi używany, kupiony niedawno na Allegro. Jeśli się okaże, że to nie to to myślę, że się dogadamy.
Wczoraj odpiąłem czujnik spalania stukowego (biała wtyczka). Auto chodzi póki co normalnie, chociaż dzisiaj w drodze do pracy zapaliła się kontrolka wtrysku i nie chce zgasnąć nawet po ponownym podpięciu tego czujnika. Nie miałem czasu na odpięcie klem od akumulatora, ale mam nadzieję, że to przez ten czujnik.
EDIT: Właśnie wróciłem z auta. Odpiąłem akumulator dosłownie na 3 minuty i błąd się skasował - myślę więc, że to przez ten czujnik. Teraz pojeżdzę parę dni z odpiętym i zobaczymy czy problem gaśnięcia będzie występował dalej. Jeśli nie to może w końcu wyjaśnię tajemnicę mojej Alfy .
Ostatnio zmieniony przez QBUS 2008-05-07, 10:05, w całości zmieniany 1 raz
No właśnie z tymi czujnikami to są niewyobrażalne jaja. Jesienią 2007 r. padł mi fabryczny oryginał boscha, który był od nowości samochodu (wytrzymał 8 lat i 90 tys. km, więc miał prawo) - kupiłem nowy w sklepie alfy we Wrocławiu, ale zamiennik włoskiej firmy EPS za 250 zł nr 1953210. Cały dzień roboty i go założyłem, jednak wytrzymał tylko 3 miesiące. Teraz jeżdżę z zapaloną kontrolką i zastanawiam się co dalej. Nowy oryginał boscha kosztuje około 500 zł, a EPS można kupić nawet za 230 zł - tylko pytanie, czy jest sens powtarzać całą zabawę. Pytałem w sklepie i dowiedziałem się, że jestem pierwszym klientem, który ma kłopoty z czujnikiem EPS.
Wiek: 27 Dołączył: 20 Maj 2007 Posty: 178 Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-05-07, 14:12
SG0240 napisał/a:
No właśnie z tymi czujnikami to są niewyobrażalne jaja. Jesienią 2007 r. padł mi fabryczny oryginał boscha, który był od nowości samochodu (wytrzymał 8 lat i 90 tys. km, więc miał prawo) - kupiłem nowy w sklepie alfy we Wrocławiu, ale zamiennik włoskiej firmy EPS za 250 zł nr 1953210. Cały dzień roboty i go założyłem, jednak wytrzymał tylko 3 miesiące. Teraz jeżdżę z zapaloną kontrolką i zastanawiam się co dalej. Nowy oryginał boscha kosztuje około 500 zł, a EPS można kupić nawet za 230 zł - tylko pytanie, czy jest sens powtarzać całą zabawę. Pytałem w sklepie i dowiedziałem się, że jestem pierwszym klientem, który ma kłopoty z czujnikiem EPS.
Powiedz mi dużo roboty jest z wymianą tego czujnika stukowego? Trzeba ściągać rozrząd czy coś w tym stylu?
Czujnik spalania stukowego jest wkręcony w blok silnika z tyłu pod kolektorem ssącym. Gdybyś wyjął kolektor to nie ma żadnych problemów z jego odkręceniem, ale z kolektorem nigdy nie próbowałem - być może po demontażu rury doprowadzającej powietrze do przepustnicy, ewentualnie też po wyjęciu przepustnicy, która może dość skutecznie utrudniać dostęp, wymiana byłaby łatwiejsza. Ale może najpierw spróbuj dostać się do tego czujnika niczego nie demontując.
Pewnym problemem są też plastikowe przelotki zatrzaskowe zamontowane od spodu kolektora, przez które przechodzą kable od czujników. Ja zawsze miałem problemy z ich otwarciem, więc bywało, że stosowałem metodę niszczącą.
Rozumiem, że mówimy o czujniku z białą kością. Bo jeżeli chciałbyś samodzielnie wymienić czujnik położenia wałka rozrządu (kość niebieska), to trzeba niestety demontować cały rozrząd i odkręcić koła od wałków, więc w tym przypadku roboty jest mnóstwo i bez odpowiednich narzędzi (blokady na wałki+czujnik zegarowy do ustawienia tłoka 1. cylindra w położenie GMP) tego nie wykonasz.
Ostatnio zmieniony przez SG0240 2008-05-07, 14:37, w całości zmieniany 1 raz
Jeżeli to nie pomoże to odpinam elektromagnes i będę jeździł bez zmiennych faz
hmm... jezdzilem tak jak wariator mi padl i powiem szczerze ze padaka
auto jest mulowate przy niskich obrotach, trzeba ciagle zmieniac biegi i krecic silnik, praktycznie do 2500 - 3000 obr/min nie jechala... nic przyjemnego
wiem ze jestes juz zmeczony psychicznie fizycznie i finansowo ale moze warto sie pomeczyc jeszcze troche i zrobic niunie jak nalezy...
Wiek: 27 Dołączył: 20 Maj 2007 Posty: 178 Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-05-07, 18:01
gonzo napisał/a:
QBUS napisał/a:
Jeżeli to nie pomoże to odpinam elektromagnes i będę jeździł bez zmiennych faz
hmm... jezdzilem tak jak wariator mi padl i powiem szczerze ze padaka
auto jest mulowate przy niskich obrotach, trzeba ciagle zmieniac biegi i krecic silnik, praktycznie do 2500 - 3000 obr/min nie jechala... nic przyjemnego
wiem ze jestes juz zmeczony psychicznie fizycznie i finansowo ale moze warto sie pomeczyc jeszcze troche i zrobic niunie jak nalezy...
W mojej ocenie wymiana czujnika wałka rozrządu nic nie pomoże. Jak już pisałem, od kilku miesięcy mam padnięty ten czujnik, a wolne obroty są OK i to zarówno na benzynie, jak i na LPG.
Przyczyn może być wiele i faktycznie wymiana części po kolei w ciemno jest niezwykle rujnująca dla właściciela, ale jeżeli możesz pożyczyć od kogoś czujnik położenia wału korbowego (bo jego jeszcze nie wymieniłeś) to może warto byłoby spróbować - może to jest właśnie przyczyna dziwnego zachowania samochodu-takie ceweczki lubią czasami płatać różne figle.
A jeśli to nie pomoże, to też szukałbym przyczyny w lewym powietrzu, bo silnik krokowy masz OK. Ewentualnie, ale to już bardzo mało prawdopodobne, trzeba by pomierzyć ciśnienia sprężania na cylindrach - bo może coś zaczyna się dziać z uszczelką pod głowicą, no ale wtedy byłyby kłopoty z mocą, więc to raczej odpada.
A robiłeś reset parametrów adaptacyjnych silnika krokowego? Ja kiedyś miałem podobny przypadek, kiedy pękł mi kolektor dolotowy i silnik złapał lewego powietrza. Po naprawie wolne obroty wariowały niesamowicie i odłączanie akumulatora nie pomagało-krokowiec "nabrał złych nawyków". Dopiero po resecie wszystko wróciło do normy.
Wiek: 27 Dołączył: 20 Maj 2007 Posty: 178 Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-05-07, 23:22
SG0240 napisał/a:
W mojej ocenie wymiana czujnika wałka rozrządu nic nie pomoże. Jak już pisałem, od kilku miesięcy mam padnięty ten czujnik, a wolne obroty są OK i to zarówno na benzynie, jak i na LPG.
Przyczyn może być wiele i faktycznie wymiana części po kolei w ciemno jest niezwykle rujnująca dla właściciela, ale jeżeli możesz pożyczyć od kogoś czujnik położenia wału korbowego (bo jego jeszcze nie wymieniłeś) to może warto byłoby spróbować - może to jest właśnie przyczyna dziwnego zachowania samochodu-takie ceweczki lubią czasami płatać różne figle.
A jeśli to nie pomoże, to też szukałbym przyczyny w lewym powietrzu, bo silnik krokowy masz OK. Ewentualnie, ale to już bardzo mało prawdopodobne, trzeba by pomierzyć ciśnienia sprężania na cylindrach - bo może coś zaczyna się dziać z uszczelką pod głowicą, no ale wtedy byłyby kłopoty z mocą, więc to raczej odpada.
A robiłeś reset parametrów adaptacyjnych silnika krokowego? Ja kiedyś miałem podobny przypadek, kiedy pękł mi kolektor dolotowy i silnik złapał lewego powietrza. Po naprawie wolne obroty wariowały niesamowicie i odłączanie akumulatora nie pomagało-krokowiec "nabrał złych nawyków". Dopiero po resecie wszystko wróciło do normy.
Co do czujnika położenia wałka - mam podobne odczucie co Ty.
Powietrza lewego nie łyka - tydzień temu mechanik dokładnie sprawdził mi dolot. Sprężanie było mierzone w lutym - z tego co pamiętam ponad 12 na każdym cylindrze (w każdym razie bardzo dobre).
Auto było podpinane pod komputer, miało robione jakieś resety przez mechaników - nic nie pomogło.
Natomiast - od dwóch dni jeżdżę na odpiętym czujniku spalania stukowego - wydaje mi się, że się poprawiło (nie zafalował ani razu), ale zapala się kontrolka wtrysku po mniej więcej 20km takiej jazdy (i podpięcie nie usuwa błędu - pomaga dopiero odpięcie akumulatora).
Pojeżdżę tak jeszcze jakiś czas i spróbuje podmienić ten czujnik.
Jeżeli masz kwitek ze sklepu, to spokojnie idziesz i prosisz o wymianę na wolny od wad.
3 miesiące to przesada. Pechowo trafiłeś.
Kwitek mam, ale są dwa problemy:
1. najpierw trzeba ten cholerny czujnik zdemontować
2. w sklepie są wycwanieni i wisi kartka, że reklamacje części są rozpatrywane jedynie po przedstawieniu dowodu montażu z warsztatu samochodowego, a ja robię takie rzeczy sam, więc żadnej fakturki nie posiadam.
Natomiast co do roli i możliwości wpływu na wolne obroty czujnika spalania stukowego, to się nie wypowiem, bo nie jestem fachowcem w tej dziedzinie.
W tej kwestii mogę tylko doradzić, żebyś zapytał kolegę bubu 321 - on na pewno będzie wiedział.
Ostatnio zmieniony przez SG0240 2008-05-08, 22:23, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 27 Dołączył: 20 Maj 2007 Posty: 178 Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-05-10, 15:59
Dalsze moje boje .
Jakiś miesiąc temu zmieniłem wariator (na Saskiej). Niestety goście źle ustawili rozrząd (pomimo blokad!!). Zanim do tego doszedłem auto rano strzelało w kolektor, było ospałe itd. Parę dni po wymianie rozrządu zmieniłem moją martwą lambdę na nowiutki oryginał Boscha.
Jeździłem tak koło tygodnia zanim w końcu inny mechanik (do którego pojechałem, bo do Saskiej mi ręce opadły) z blokadami porządnie go ustawił. Zniknęło strzelanie, auto się już ładnie wkręca, ale ospałość auta nie minęła (nie pisałem o tym, bo myślałem, że już fiksuję z tą ospałością ).
Dzisiaj coś mnie tknęło i na chwilę odpiąłem lambdę - ospałość minęła jak ręką odjął. Auto zaczęło jeździć jak dzikie. Wykręciłem lambdę (3 tygodniowa!!) - CAŁA CZARNA od sadzy. Odczyściłem obudowę, odpaliłem i pomierzyłem woltomierzem jakie daje wartości. Nie jest dobrze: od 0,4 do 0.6 V (a powinno od 0.1 do 0.9). Czyli sonda jest na wykończeniu.
Czy złe ustawienie rozrządu dać jej w kość? A może ja po prostu reanimuję trupa (w sensie silnik mówi papa). Ta sadza to nie dopalona mieszanka, więc wszystko jest możliwe - nawet to, że miałem pecha i sonda była zwalona od nowości. Mój błąd, że nie zrobiłem pomiarów zaraz po jej założeniu.
Poradźcie co robić - kupić zamiennik za stówkę i badać czy co?
Jeżeli masz kwitek ze sklepu, to spokojnie idziesz i prosisz o wymianę na wolny od wad.
3 miesiące to przesada. Pechowo trafiłeś.
Kwitek mam, ale są dwa problemy:
1. najpierw trzeba ten cholerny czujnik zdemontować
2. w sklepie są wycwanieni i wisi kartka, że reklamacje części są rozpatrywane jedynie po przedstawieniu dowodu montażu z warsztatu samochodowego, a ja robię takie rzeczy sam, więc żadnej fakturki nie posiadam.
Mogą sobie ten kwitek o montażu wsadzić w brudną doopę.
Idź do sklepu, zgłoś reklamację a w przypadku odmowy powiedz, że żądasz tego na piśmie.
Nie dajmy się zwariować.
Ta kartka wisi od wczoraj, a Ty to kupiłeś dwa tygodnie temu.
Lecą sobie w gumy i tyle.
Wcisnęli bubel, niech dają wolny od wad.
Jakiś miesiąc temu zmieniłem wariator (na Saskiej). Niestety goście źle ustawili rozrząd (pomimo blokad!!). Zanim do tego doszedłem auto rano strzelało w kolektor, było ospałe itd. Parę dni po wymianie rozrządu zmieniłem moją martwą lambdę na nowiutki oryginał Boscha.
Jeździłem tak koło tygodnia zanim w końcu inny mechanik (do którego pojechałem, bo do Saskiej mi ręce opadły) z blokadami porządnie go ustawił. Zniknęło strzelanie, auto się już ładnie wkręca, ale ospałość auta nie minęła (nie pisałem o tym, bo myślałem, że już fiksuję z tą ospałością ).
Dzisiaj coś mnie tknęło i na chwilę odpiąłem lambdę - ospałość minęła jak ręką odjął. Auto zaczęło jeździć jak dzikie. Wykręciłem lambdę (3 tygodniowa!!) - CAŁA CZARNA od sadzy. Odczyściłem obudowę, odpaliłem i pomierzyłem woltomierzem jakie daje wartości. Nie jest dobrze: od 0,4 do 0.6 V (a powinno od 0.1 do 0.9). Czyli sonda jest na wykończeniu.
Czy złe ustawienie rozrządu dać jej w kość? A może ja po prostu reanimuję trupa (w sensie silnik mówi papa). Ta sadza to nie dopalona mieszanka, więc wszystko jest możliwe - nawet to, że miałem pecha i sonda była zwalona od nowości. Mój błąd, że nie zrobiłem pomiarów zaraz po jej założeniu.
Poradźcie co robić - kupić zamiennik za stówkę i badać czy co?
PS Auto od tygodnia mi nie zafalowało .
Panowie
Jeżeli sonda jest nowa, to raczej powinna być sprawna, chyba że kupiłeś jakiegoś bubla niewiadomego pochodzenia z przeceny, albo na allegro. Teoretycznie nie zbadasz poprawności jej pracy inaczej niż na komputerze. Sam pomiar napięcia zwykłym woltomierzem nie jest miarodajny, chociaż może pokazać orientacyjnie co się dzieje. A jeśli okaże się faktycznie, że sonda jest niesprawna to spróbuj reklamować. A możesz napisać jaki ma numer ta sonda i ile kosztowała.
Wiek: 27 Dołączył: 20 Maj 2007 Posty: 178 Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-05-13, 00:29
SG0240 napisał/a:
QBUS napisał/a:
Dalsze moje boje .
Jakiś miesiąc temu zmieniłem wariator (na Saskiej). Niestety goście źle ustawili rozrząd (pomimo blokad!!). Zanim do tego doszedłem auto rano strzelało w kolektor, było ospałe itd. Parę dni po wymianie rozrządu zmieniłem moją martwą lambdę na nowiutki oryginał Boscha.
Jeździłem tak koło tygodnia zanim w końcu inny mechanik (do którego pojechałem, bo do Saskiej mi ręce opadły) z blokadami porządnie go ustawił. Zniknęło strzelanie, auto się już ładnie wkręca, ale ospałość auta nie minęła (nie pisałem o tym, bo myślałem, że już fiksuję z tą ospałością ).
Dzisiaj coś mnie tknęło i na chwilę odpiąłem lambdę - ospałość minęła jak ręką odjął. Auto zaczęło jeździć jak dzikie. Wykręciłem lambdę (3 tygodniowa!!) - CAŁA CZARNA od sadzy. Odczyściłem obudowę, odpaliłem i pomierzyłem woltomierzem jakie daje wartości. Nie jest dobrze: od 0,4 do 0.6 V (a powinno od 0.1 do 0.9). Czyli sonda jest na wykończeniu.
Czy złe ustawienie rozrządu dać jej w kość? A może ja po prostu reanimuję trupa (w sensie silnik mówi papa). Ta sadza to nie dopalona mieszanka, więc wszystko jest możliwe - nawet to, że miałem pecha i sonda była zwalona od nowości. Mój błąd, że nie zrobiłem pomiarów zaraz po jej założeniu.
Poradźcie co robić - kupić zamiennik za stówkę i badać czy co?
PS Auto od tygodnia mi nie zafalowało .
Panowie
Jeżeli sonda jest nowa, to raczej powinna być sprawna, chyba że kupiłeś jakiegoś bubla niewiadomego pochodzenia z przeceny, albo na allegro. Teoretycznie nie zbadasz poprawności jej pracy inaczej niż na komputerze. Sam pomiar napięcia zwykłym woltomierzem nie jest miarodajny, chociaż może pokazać orientacyjnie co się dzieje. A jeśli okaże się faktycznie, że sonda jest niesprawna to spróbuj reklamować. A możesz napisać jaki ma numer ta sonda i ile kosztowała.
Oryginal Boscha wg numerow z Epera na pudelku byl nawet hologram. Dalem za nia 300zl w sklepie internetowym Tani Fiat czy cos takiego. To nie jest zaden zamiennik ani sonda uniwersalna, tylko dedYkowana czesc dO mojego auta. Zastanawia mnie tylko skad po 3tygodniach sadza na niej - musi bYc zle spalanie (za bogata mieszanka).
Tak naprawdę wszystkiego o spalaniu dowiesz się na analizie spalin. To, że trochę sadzy było na sondzie jeszcze o niczym nie świadczy - ważne, żeby sonda działała sprawnie.
Wiek: 27 Dołączył: 20 Maj 2007 Posty: 178 Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-05-16, 09:46
SG0240 napisał/a:
Tak naprawdę wszystkiego o spalaniu dowiesz się na analizie spalin. To, że trochę sadzy było na sondzie jeszcze o niczym nie świadczy - ważne, żeby sonda działała sprawnie.
Cholera wie czy działa dobrze . Wczoraj jak podpiąłem znowu miernik to bylo jak w pysk strzelił 0,46. Jak przegazowałem to skoczyło do ponad 0,6, potem spadło do 0,3 i i tak zaczęło oscylować z coraz mniejszym odchyłem, aż znowu doszło po jakiś 30 sekundach do 0,46...
Z tego co wiem to sonda powinna dawać zmienne napięcie cały czas - chyba komputer nie ma szans ustawić tak parametrów spalania, żeby cały czas było 0,46 (czyli idealna mieszanka stechiometryczna). Ale może się mylę .
Auto od półtorej tygodnia przestało gasnąć (hura!), ale jeszcze jest problem taki, że raz na parę dni jak silnik gorący i samochód stoi to lekko przez 10 sekund falują obroty tak mniej więcej 1100-800. Przypuszczam, że może przepustnica się przycina, ale jako, że postanowiłem niedługo kupić inny samochód (i niestety raczej nie planuję kupić Alfy) to przestałem się tym przejmować.
Wiek: 27 Dołączył: 20 Maj 2007 Posty: 178 Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-05-21, 11:49
Mam nadzieje, że to już ostatni post w tym wątku, tzw. post podsumowujący .
Auto zaczęło jeździć jak złoto - nic nie faluje, żadnego mulenia.
Oto lista tego co musiałem rzeczywiście wymienić (bo dawało czadu):
1. Sonda lambda (palił 15 po mieście, obecnie około 10,5-11 ostrego stania w korkach). Kupiłem oryginał Boscha nówkę dedykowaną do mojej Alfy za 280 złotych.
2. Przepływomierz (to on odpowiadał za mulenie). Kupiłem w Krakowie na miejscu używany oryginał, po uprzednim zamontowaniu i sprawdzeniu u mnie w aucie - 200 złotych.
3. Wtryskiwacze - były zasyfione i robiły jakieś jazdy, dawały za dużo mieszanki, co owocowało okopconą lambda. Kupiłem na allegro całą listwę używaną za 160 złotych i teraz jest gitarka.
4. Ostatnia rzecz, będąca powodem przygasania - CZUJNIK SPALANIA STUKOWEGO. Tydzień jeździłem z odpiętym - było ok, potem kupiłem zamiennik EPS za 110 złotych, zamontowałem. Przez pierwsze parę godzin lekko falował (jak później wyczytalem komputer też się adoptuję do "pinging sensora" ), a od półtorej tygodnia jest super. Żadnego falowania, obroty równo na 900 na jałowym, przy dojeżdzaniu spada do 1200 dosyć szybko, a potem powoli, aczkolwiek jednym cięgiem schodzi do 900. Po prostu cud miód i orzeszki ...
Teraz to co zrobiłem niepotrzebnie:
1. Elektrozawór sterujący wariatorem. Kupiłem używany, sprawny - typ chybiony.
2. Czujnik położenia wałka rozrządu. Kupiłem na Allegro używany, ale nawet go nie podmieniałem, bo dużo z tym roboty.
3. Typ - uszkodzony wariator również się nie sprawdził.
Po przygodzie zostało mi do sprzedania:
1. Elektrozawór sterujący wariatorem (pasuje do każdego TS 16 zaworowego) - kupiłem go za 100 złotych i za tyle chcę go sprzedać.
2. Czujnik położenia wałka rorządu (niebieska wtyczka, 4 piny) - używany, ale sprawny, cena 150 złotych.
Na części oczywiście daję gwarancję rozruchową, zainteresowanych zapraszam na priv, a wszystkim, którzy starali się mi pomóc i podtrzymywali na duchu serdecznie dziękuję i pozdrawiam .
No to faktycznie trochę powalczyłeś, ale za to teraz masz dobry samochód, więc może lepiej nie sprzedwaj i ciesz się jak najdłużej bezawaryjną jazdą.
Pozdrawiam
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum