Czy ktoś słyszał, aby nagminnie padały silniki w subaru?
A czy ktoś słyszał by padały silniki boxery w Alfach?
Przerosło to producentów i chyba tym sobie alfa nagrabiła.
Spalanie oleju w 145 TS może dojść do 1 litra na tysiąc kilometrów(zgodnie z zapisem w książce serwisowej). Jakieś brednie o luźnym spasowaniu bo to jest sportowe auto - bardzo proszę, nie pitulmy totalnych pierdół.
Porównanie z silnikiem hondy - z przykrością stwierdzam, że brak odniesienia.
Honda(oryginalny Japończyk), silnik 2 litry, 127KM, po mieście nie wyszła poza 10.5 l/100 przy automatycznej skrzyni i masie auta 1500kg. Po przebiegu ponad 190000 nadal brak oznak spalania oleju. Na bagnecie nie sposób było zauważyć różnicę w poziomie oleju między wymianami. Sinik nagrzewał się po przejechaniu 2km.
Żadne przepływomierze czy inne cuda nie były wymienione. Pasek Po 100000. Olej w skrzyni co 40000.
Nie czarujmy się. Kupując alfę kierują się ludzie jej wyglądem, o ile się komuś podoba, ale nie rekordami bezawaryjności. jeżeli Dekra ją tak nisko klasyfikuje, należy się liczyć z ponadprzeciętną awaryjnością.
Jeżeli podważamy wyniki Dekry, to podważmy też ENCAP. I stwierdźmy, że chińskie wyroby samochodopodobne (nawet do mercedesa) są równie dobre w kwestii bezpieczeństwa biernego co samochody europejskie, a zła prasa jest podyktowana silnym lobbingiem Zjednoczonych Koncernów Europejskich.
No i kwestia pochodzenia samochodu.
Jeżeli alfa jest kupiona od turasa w rajchu za 1000euro (za auto 1999r) to jest z nią coś nie tak. Najpierw stosowny tuning uprawia turas w garażu przy pomocy sprayu i odkurzacza, następnie polski 'dealer' dokłada swój tuning i ideologię. na końcu mamy ganc nówkę, od dziadka z przebiegiem 26000 po 10 latach. A licznik różni się o jedną 2 z przodu. Furę dobijał turas przez rok na czerwonych tablicach. Wcześniej była 4 razy bita - bo to sportowe auto i kupowany był przez młodych niemców, którzy tez chcą się wyszaleć. A należy pamiętać, nie kupi się tanio auta z małym przebiegiem w Niemczech.
Niemca mniej interesuje rocznik a bardziej przebieg. Zresztą w tej kwestii niemieckie stronki pokazują co i jak.
Alfy są miłe dla oka, natomiast nie biją rekordów bezawaryjności. Trzeba się z tym pogodzić i już. I cieszyć, że akurat ta, która się ma, nie psuje się.
J@rek podpadasz tym tekstem alfaholikom bo wielu sądzi że awaryjność alfy to mit. Ja zagadzm się z tobą.W życiu miałem wiele samochodów i żaden mi nie dawał tak popalić jak Alfa nawet w połowie. Ale nie narzekam tylko naprawiam i dalej w rurę:)
Dla mnie sprawa jest prosta - kupuje alfę bo mi się podoba.
I liczę na to, że trafię na dobry egzemplarz.
Moją zrobiłem około 7000. czyli praktycznie prawie nic.
I jak na razie zaczął świecić się bzdecik od poduszki.
Ja po kupnie wymieniłem rozrząd,zmieniacz,uszczelniłem skrzynię, nowe świece .
Z tym, ze sporo rzeczy było zrobionych przez poprzednią właścicielkę - sprzęgło, zawieszenie i jakieś tam drobiazgi.
Co do oleju - koleś ma 18 letniego wolwasa. sam nim zrobił ponad 350K.
Ile miał wcześniej - nim go kupił diabli wiedzą - i jego wolwas też nie łyka oleju.
Zrobił mu skrzynie i zawieszenie przód (razem ze wspomaganiem).
Zero śladów korozji. Ale padł mu abs, i leje się woda gdzieś przy przedniej szybie.
Tak że silnik jak dzwon ale reszta już nie te lata .
Spalanie oleju w 145 TS może dojść do 1 litra na tysiąc kilometrów(zgodnie z zapisem w książce serwisowej).
Takie zapisy w książkach obsługi można znaleźć nie tylko w przypadku AR. Większość producentów podaje takie normy spalania oleju, w celu własnej ochrony (również takie marki jak Toyota - będąca na szczytach rankingów bezawaryjności. Dla przykładu Toyota Corolla 2002r D4D mojego kumpla (kupiona nowa w salonie, od nowości serwisowana), od nowości pije olej i to w dużych ilościach. Zgłaszał to kilkakrotnie w serwisie - powiedzieli mu, że norma wynosi 0,6l /1000km i tak musi być. Podobnie nowe vw z silnikami 2.0tdi biora olej i "tak musi być".
Natomiast w kwestii przepływomierzy to np. w tej Toyocie kumpla nie popsuł sie jeszcze ani razu Tak więc, nadmierna awaryjność tej części w AR jest chyba celowa zamierzona. Dla pocieszenia nie tylko w AR psują się one szczególnie często- w silnikach tdi jest ten sam problem (wiem bo ojciec ma auto z tdi).
_________________ alfa 145 - auto z sex-appealem
Ostatnio zmieniony przez czarek145 2008-03-18, 13:25, w całości zmieniany 1 raz
kiedys widzialem goscia jak wyciagnal bagnet w octawi 1.9 TD 40 000 przbiegu i nie bylo na nim oleju a wczesniej zaswiecila mu sie kontrolka. Zdziwiony mowi jak to nowy samochod i bierze olej? Wlal litr i jeszcze sporo brakowalo do stanu.
Czy ktoś słyszał, aby nagminnie padały silniki w subaru?
A czy ktoś słyszał by padały silniki boxery w Alfach?
przeciez pełno jest postow o problemach z bx nawet w tym dziale wiec to bzdury ze niby są mniej awaryjne.. po prostu czesci są o wiele do nich tansze..
Cytat:
Spalanie oleju w 145 TS może dojść do 1 litra na tysiąc kilometrów(zgodnie z zapisem w książce serwisowej). Jakieś brednie o luźnym spasowaniu bo to jest sportowe auto - bardzo proszę, nie pitulmy totalnych pierdół.
W/g mnie jest to już tragedia. I tak jest w mojej, która pije olej zgodnie z instrukcją obsługi 1l/1000km (przebieg 135700).
a skad wiesz ze ktos kiedys nie przegrzał Twojego silnika?? są tsy ktore W OGOLE nie biorą oleju lub są to znikome ilosci - tak jest np u mnie gdzie zuzycie oleju wynosi 0
Cytat:
Porównanie z silnikiem hondy - z przykrością stwierdzam, że brak odniesienia.
Honda(oryginalny Japończyk), silnik 2 litry, 127KM, po mieście nie wyszła poza 10.5 l/100 przy automatycznej skrzyni i masie auta 1500kg. Po przebiegu ponad 190000 nadal brak oznak spalania oleju. Na bagnecie nie sposób było zauważyć różnicę w poziomie oleju między wymianami. Sinik nagrzewał się po przejechaniu 2km.
Żadne przepływomierze czy inne cuda nie były wymienione. Pasek Po 100000. Olej w skrzyni co 40000.
a moze by tak porownanie do jakiegos 1.5 albo 1.6..
Cytat:
Nie czarujmy się. Kupując alfę kierują się ludzie jej wyglądem, o ile się komuś podoba, ale nie rekordami bezawaryjności. jeżeli Dekra ją tak nisko klasyfikuje, należy się liczyć z ponadprzeciętną awaryjnością.
nie tylko wygladem ale i osiągami
dekre akurat bym zostawił w spokoju, fiaty tez u nich zamykają liste a jezdziłem paroma i złego słowa nie moge powiedziec..
Cytat:
No i kwestia pochodzenia samochodu.
Jeżeli alfa jest kupiona od turasa w rajchu za 1000euro (za auto 1999r) to jest z nią coś nie tak. Najpierw stosowny tuning uprawia turas w garażu przy pomocy sprayu i odkurzacza, następnie polski 'dealer' dokłada swój tuning i ideologię. na końcu mamy ganc nówkę, od dziadka z przebiegiem 26000 po 10 latach. A licznik różni się o jedną 2 z przodu. Furę dobijał turas przez rok na czerwonych tablicach. Wcześniej była 4 razy bita - bo to sportowe auto i kupowany był przez młodych niemców, którzy tez chcą się wyszaleć. A należy pamiętać, nie kupi się tanio auta z małym przebiegiem w Niemczech.
Niemca mniej interesuje rocznik a bardziej przebieg. Zresztą w tej kwestii niemieckie stronki pokazują co i jak.
turasy tutaj akurat mają mało do rzeczy.. teraz w zasadzie tylko turasy siedzą w handlu uzywanymi a coraz czesciej równiez nowymi samochodami w niemczech takze mozna kupic i dobry samochod od nich jak rowniez wtope
Cytat:
Alfy są miłe dla oka, natomiast nie biją rekordów bezawaryjności. Trzeba się z tym pogodzić i już. I cieszyć, że akurat ta, która się ma, nie psuje się.
zgadza się ich awaryjność jest ponadprzecietna ale naprawde wiekszosc usterek lub awarii jest spowodowana nieprawidłowym serwisowaniem lub uzytkowaniem...
co do tdi to u mnie w rodzince jest roczny i rzeczywiscie litr oleju przy ostrzejszej jezdzie to norma..
Ostatnio zmieniony przez Alfista 2008-03-18, 13:55, w całości zmieniany 1 raz
"ale naprawde wiekszosc usterek lub awarii jest spowodowana nieprawidłowym serwisowaniem lub uzytkowaniem... "
I w szczególności tyczy to userów alfy?
A cóż to za korale mecyje są z alfą, że trzeba w jakiś szczególnie inny sposób ją eksploatować?
Wsiadam i jadę. Jakieś szczególne egzorcyzmy należy wcześniej odczynić?
Poświęciłem swój czas i przeczytałem instrukcję obsługi.
Nie znalazłem tam czegoś wyjątkowego.
Zastanawiające jest natomiast to, że mimo tego że auta te są dość 'oryginalne' na drodze, zdobyły sobie reputację samochodu awaryjnego.
I na dokładkę fiat jest wyżej oceniany od alfy.
Co do turasów - to mają i to dużo w przypadku Polskiego rynku, którego bardzo wysoki odsetek używanych aut pochodzi z Niemiec. Sprowadzałem używane samochody i napatrzyłem się na 'reanimacje' jakie oni odwalają.
Może we Włoszech jest inaczej. Ale patrząc na 'pracę' Włochów ( w Angli i we Włoszech)
nie dziwię się, że alfa ma problemy z jakością.
Zresztą, nie mam zamiaru dyskutować z faktami, które nie są dla alfy zbyt pochlebne.
Szkoda, ze Auto Świat nie dołączył raportu z badania zadowolenia klienta.
Bo to jest też miarodajny wskaźnik. Kto wie, czy nie bardziej od bezawaryjności.
Niemiecki Auto Świat puścił bąka a do dobrego tonu by należało pokazać też i innych, którzy robią podobne zestawienia.
No i wówczas wyjdzie, że ogólnie europejskie ramię w ramię z bliskim wschodem idą ramię w ramię.
I jeszcze coś takiego do przejrzenia : http://www.bankier.pl/wia...od-1568844.html
vw też łapie koniec kolejki.
W innym zestawieniu saab, postrzegany jako bardzo dobry samochód, poniżej alfy.
Jestem użytkownikiem alfy od niedawna. Ale wtrącę swoje dwa zdania. Po pierwsze nie możemy stwierdzić dosłownie że jedna marka jest bardziej awaryjna od drugiej. Ponieważ ojciec tak dla przykładu jeździł Peugotem 406 z 99 roku, znajomy jeździł podobnym tylko rok starszym. Ojciec oprócz spraw eksploatacyjnych typu drążki, olej, rozrząd, nic nie robił w samochodzie. A znajomy strasznie narzekał ta ten sam samochód. Wiec tu już widzimy że wszystko zależy od szczęścia jakie mamy. Nie zgodzę się z opinią że Alfa to najbardziej awaryjny samochód, właśnie oddałem swoją na zrobienie rozrządu, wariatora i uszczelek więc sprawy eksploatacyjne nie oszukujmy się. Koszt takiej zabawy to nieco więcej niż wymiana rozrządu z napinaczami w ojca Lagunie II. To co jeszcze można powiedzieć na obronę Alfy to to że piszą w instrukcji żeby wymienić rozrząd co 100-120 tyś już nie pamiętam dokładnie, ale u ojca w Lagunie piszą podobnie ale każdy dobry mechanik powie dla bezpieczeństwa i ze względów gwarancyjnych żeby zmienić po 60tys. To gdzie tu ta straszna awaryjność, znajoma ma alfe 156 i narzeka bo wjechała w wyrwę w drodze i jej łożysko zaczęło huczeć. Nie oszukujmy się to czy samochód będzie awaryjny to przede wszystkim szczęście i to jak się o niego dba. bo znajomy ma niby super bezawaryjną Mazde a co chwilę słyszę jak stoi u mechanika bo co chwile coś mu siada, dobra strasznie się rozpisałem kończę jeszcze raz mówiąc nie da się na podstawie testów określić rzeczywistej awaryjności.
Wszystko w samochodzie jest częścią eksploatacyjną.
Szyba też. Szyba też się zużywa - rysuje ją wycieraczka, robią się dziury od kamieni i wandali.
Nie jest problemem to, że wymienia się wahacz. Istotą jest co ile km muszę to robić.
Koleś kupił nowego 407. Po 40000 nie dało się jeździć, tak tłukło tylne zawieszenie.
Inny koleś kupił nowego pasata. po 60000 poszły mu łożyska z przodu.
Inny znajomek po 11000 musiał wymienić przedni wahacz w AR166.
I na tej podstawie taki Adac robi swoje statystyki.
Co do Japończyków - żaden nie miał problemów typu 'eksploatacja' - subaru pasek po 150000 miało do wymiany, honda po 100000 a camry nie pamiętam.
Żaden nie nabawił luzów w zawieszeniu. Najsłabiej z tego towarzystwa wypadła by honda.
Najlepiej subaru.
A obecna alfa pracuje dopiero na opinię .
Japończyki sprowadzane.
Jak jeździłem po samochody, jeździł ze mną koleś.
Miał wynajęty plac w rajchu i kupili parę samochodów na plac(ten koleś i jego wspólnik).
Między innymi mazdę 323. Mazda piła około litra na 300km. Kupili ją od turasa z dokumnetami, książkami itd. Auto było zajechane na śmierć. I wcisnęli ją komuś z polski. nie powiedzieli nawet, że trzeba lać olej równo z paliwem, a do domu facet miał 900km.
I co do turasów - jest w Monachium taki handlarz (w dzielnicy szrotowisk), że mówią o nim, że cud się zdarzy, gdy kupiony u niego samochód doczołga się do wylotowej autostrady. Sam widziałem dwa takie numery, jak raz Rumuni a raz Polacy przyciągnęli dopiero co kupione szroty. Tak że, gdy trafi się na taką minę to...
Alfa ma zasadnicza zaletę, jest stosunkowo tania w zakupie w porównaniu z innymi markami europejskimi. I to tez należy brać pod uwagę. W stosunku do golfa w tym samym roczniku i podobnym wyposażeniu różnice mogą być ponad 10000 na niekorzyść golfa. I to też jest nie do pogardzenia.
A to ciekawe bo wg powszechnej opinii TS i jego słynny już wariator odpowiada za taką a nie inną renomę...
Prawidłowo eksploatowany boxer to bardzo trwały silnik. Zapytaj
Grzegorza Grątkowskiego z Ik@r'a ile zrobił na silniku bez remontu.
Ogólnie -wszystko można szybko zajechać...
_________________ Ik@r 1111
AR 33 1.7 IE 2000-2008 r.
AR 145 2.0 TS 2008-...
Ostatnio zmieniony przez williamdrake 2008-03-19, 10:15, w całości zmieniany 1 raz
J@rek, zes sie uczepił tych turasow ale rodowici niemcy tez trzepią wałki w komisach tak samo jak polacy gdzie strach cos kupic.. takich przykaldow mozna setki pisac o powaznej awarii samochodu po zakupie - trzeba uwazac gdziekolwiek sie kupuje..
osobiscie mnie opinia awaryjnej marki nie przeszkadza bo cenie sobie to ze alf jest mało i nie chce zeby raptem pełno 159 tyle co 156 zaczeł jezdzic po drogach..
co do tanich alf w zakupie to co z tego jak tania jak trzeba po zakupie pare tysiecy wrzucic zeby spac spokojnie... nawet kazdy posiadacz VW to wie z tego co na ich forach czasem mozna sobie poczytac..
Ostatnio zmieniony przez Alfista 2008-03-19, 10:38, w całości zmieniany 1 raz
W każdy używany trzeba włożyć kasę, chyba że się kupuje od kolegi znane auto.
Koleżanka kupiła golfika diesla, i na dzień dobry sprzęgiełko za 2000 robiła.
I skoro kupuję taniej, to po włożeniu kasy w części, wiem co mam. To jest chyba oczywiste.
Dlatego nie kupiłem 147, bo nie miałbym na doprowadzenie go do stanu, który akceptuję.
A tak, kupując 145 różńicę włożyłem we własny spokój i 'komfort psychiczny'.
Może i zmieniacze są słynne z awarii, ale z tego co wiem, to boxery się sypią.
Wymiana zmieniacza wraz z paskiem rozrządu to nie jest remont silnika. No i grzechoczący zmieniacz to nie wychodzący bokiem korbowód.
No właśnie, w używany samochód tak czy siak trzeba trochę zainwestować żeby potem nie stanął nam na środku drogi. A mówi się że Alfa ma słabe zawieszenie na nasze drogi, ale nie tylko Alfy mają ten problem jak się okazuje. Wiadomo że Passaty mają aluminiowe zawieszenie i ciężko znoszą dziury, a wariator w alfach no cóż niedopracowana część ale taka część zdarza się w większości marek, że jest jakieś coś co lubi padać i co by się nie zrobiła i tak padnie. A kupowanie w komisach to tylko dla odważnych, osobiście kupiłem alfe od znajomego matki i wiedziałem co jest do zrobienia czyli wariator , a jak byliśmy w komisie oglądać Clio II dobra cena super wyposażenie i rocznik, niby bezwypadkowa wystarczyło się przyjrzeć by ujrzeć ślady farby na uszczelkach bocznych szyb nie do końca spasowany tylni zderzak i niedziałającą szybę od pasażera z widocznymi śladami odkręcania bocznej tapicerki drzwi. Koleś kłócił się twardo że bezwypadkowy może coś miał obtarte.
W każdy używany trzeba włożyć kasę, chyba że się kupuje od kolegi znane auto.
Koleżanka kupiła golfika diesla, i na dzień dobry sprzęgiełko za 2000 robiła.
I skoro kupuję taniej, to po włożeniu kasy w części, wiem co mam. To jest chyba oczywiste.
Dlatego nie kupiłem 147, bo nie miałbym na doprowadzenie go do stanu, który akceptuję.
A tak, kupując 145 różńicę włożyłem we własny spokój i 'komfort psychiczny'.
Może i zmieniacze są słynne z awarii, ale z tego co wiem, to boxery się sypią.
Wymiana zmieniacza wraz z paskiem rozrządu to nie jest remont silnika. No i grzechoczący zmieniacz to nie wychodzący bokiem korbowód.
no akurat golfik, podejrzewam ze 4ka i alfa 147 cenowo mają sie podobnie
chodzilo mi o np starą 145/6/5 gdzie kupuje sie za jakies kilka tysiecy z twin sparkiem 16v i trzeba wrzucic pare tysięcy w czesci eksploatacyjne ktore w innych markach z tej klasy z tamtych rocznikow kosztują grosze... juz nie bede mowil jak jakas niespowiewana awaria sprzegła i samochod do ASO bedzie zaciągniety to chyba wiecej naprawa bedzie kosztowac niz te 2tys
Nowe do alfy 145:
osłona rozrządu - 16zł
Wahacz - 99zł
Komplet sprężyn+gumy - 270zł (robocizna 100zł)
Amorki Kayaba tył - 110zł szt. - ktoś wymieniał i pisał parę postów wyżej)
Zresztą na allegro można samemu porównać ceny.
Nie wiem czy jest dużo tańszych modeli w eksploatacji (nowe firmowe części) od fiata.
A w alfie naprawdę niewiele części jest różnych od fiatowskich.
Piszesz sprzęgło - w peżociku 206 sprzęgło z robocizną 1400.(koleżanka niecałe 2 miesiące temu musiała zrobić - po prostu zdechło na skrzyżowaniu i koniec - a auto ma przebieg około 45000, drugie w rodzinie, nowe z salonu).
Na wszelki wypadek nie chcę wiedzieć ile w 145 kosztuje taka przyjemność.
Ale nie sądzę by więcej od peżota.
I jeszcze ceny : peżot 407, około 55000km, od nowości - koledze strzelił moduł od wyświetlacza na konsoli(spory ten wyświetlacz-klima,radio,spalanie itd.) - sam układ 8000 - robociznę ma free bo jest ich prawnikiem.
Ślęczy teraz codziennie na allegro i czeka kiedy pojawi się jakiś po kasacji 407.
no ale te ceny co podajesz to tanie zamienniki i pozniej mowa ze alfa sie sypie.. wahacze za 99 to mozna zaraz do smieci wyrzucic... amorów tez bym nie kupił z nagłowkiem ogłoszenia "145/6/5 marea bravo/a i nie wiadomo co jeszcze" tylko takie jakie alfa w fabryce dawała z dokladnie tym samym numerem kat.
jak sie podchodzi do serwisowania wszystko co podpasuje od fiata to zamontowac wazne ze tanio i jakos jezdzi to o czym tu gadac..
od fiata to zazwyczaj pasują czesci ale z topowych wersji typu marea 2.0 20v cos mozna podpasowac.. u mnie lezy na czesci marea 1,8 i tez niby wszystko to samo a we wszystkim są jakies roznice a wątpie zeby alfa od tak sobie zmieniala rozne czesci...
ktos kto kupuje alfe z TS i chce ją sumiennie serwisowac oddaje auto do ASO gdzie go skasują z 2-3tys.. ale co robi wiekszosc?? szuka tzw oszczednosci w stodole pana henia...
z innymi czesciami jest podobnie kupuje sie tanie zamienniki z allegro z opisem, zastosowanie do fiat alfa i pozniej płacz ze jakies czesci nie wytrzymują przewidzianej eksploatacji..
Zrozumiałe ze w ASO potrafią człowieka skosić, ale ja nie oddaje samochodu do pana Henia, tylko do jednego z lepszych i wcale nie najdroższych warsztatów w Z-G. I co facet mówi do mnie że jak chce to mogę we własnym zakresie załatwić sobie rozrząd i wariator jakieś tańsze ale on nie da na to gwarancji. A kupując ich części mam gwarancje na cały osprzęt 60tys. A na pewno było taniej niż w ASO.
Kayaba to tani zamiennik? Nie wiesz o czym piszesz. To tyle w tym temacie.
Osłona za 16zł to cena sklepowa oryginału.
Wahacz - nie wiem.
I co do 'oryginalnych' super alfoskich wahaczy - 11000km w AR166 to jest chyba rekord świata. To tyle co do trwałości 'oryginałów z pierwszego montażu'.
Wzornictwo maja OK, jakość .
Obecne tanie zamienniki nie są tym samym czym były zamienniki robione 20 lat temu, zwłaszcza gdy chodzi o europę.
dekra to dziwne zestawienie spalona zarowka to tez awaria .troche dziwne ale cala elektronika w alfach to cholerny niemiecki bosch .mialem w zyciu kilka marek ford volvo toyote .fso 125.w kazdej cos tam trzeba bylo robic a to lozysko a to koncowka i inne pierdoly .ale czy akurat w alfie robilem to czesciej chyba raczej nie ..zgadza sie ,ze niektore japonce sa bardzo trwale .i i sa mniej awaryjne od europejczykow..tylko po co psioczyc widzaly galy co braly .jest obiegowa opinia ze alfy sie psuja itd itd ja ja kupilem jezdze a czy sie psuje? nie bardziej niz inne marki ktore posiadalem.alfa ma jedna wade nie jest idioto odporna!! podam przyklad z wlasnego podworka .koles kupuje alfe 145 boxerek jezdzi 2 miesiace i wylazi mu korbowod bokiem.pytanie dlaczego ?odpowiedz kolesia! bo poprzedni wlasciciel cos majstrowal przy czujniku cisnienia oleju/wypiety kabelek/ pytanie nastepne czy kolesia nie zastanawialo przez 2 miesiace ze przy rozruchu nie zapala sie ta czerwona kontrolka cisnienia oleju??????? i co koles powie ze alfa to szmelc .pewnie ze powie /powiedzial/ ja uwazam JAK KTO DBA TAK MA
_________________ AKADEMIA DZIWNYCH KROKÓW
Ostatnio zmieniony przez piotriix 2008-03-21, 08:55, w całości zmieniany 1 raz
Kabelek mógł być wypięty przy jakiejś tam okazji i zapomniano go wpiąć, lub jakiś zwierzak niechcący go ściągnął.
Koleś mógł nie skojarzyć, że brakuje mu czegoś takiego jak kontrolka ciśnienia oleju.
Po prostu nie załapał, że ona nie zapalu mu się po włączeniu stacyjki.
Czy idioto odporna?
Było coś nie tak z silnikiem, skoro wylazł mu korbowód.
Zajechaliśmy firmowego fiata na śmierć.
Ponieważ brał olej, oleju nie zmienialiśmy, filtra też i po 4 latach poszedł się kochać.
Kupiliśmy używany silnik, przekładka i już.
Kolega kupi sobie silnik, zrobi go i będzie się cieszył fajnym klangiem podczas jazdy .
Nie wydaje mi się, by świecąca kontrolka uratowała go od pęknięcia korbowodu.
Przed zatarciem - tak, ale pęknięty korbowód? Nie sądzę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum