Wysłany: 2008-07-06, 12:59 [145] Ile potrzeba farby na pomalowanie z zewnątrz AR 145?
Ponieważ chciałbym pomalować z zewnątrz moją Alfę mam pytanie do osób, które miały już z tym doczynienia, a mianowicie ile potrzeba na to farby? Autko jak w temacie Alfa Romeo 145 (ma pomalowane pod kolor zderzaki). Nie muszę dodawać, że chce żeby to było zrobione porządnie i nie będę oszczędzał na farbie. Z góry serdecznie dziękuje i pozdrawiam
Też chętnie dołącze się do kolegi pytania, bo jakby dobrze poszło to bym się skusił w niedalekiej przyszłości na przemalowanie mojego Romka 145 na swieższy kolor
Dokładnie dam znać po fakcie ile tak naprawdę wyszło na lakierowanie, bo zamówiłem dziś farbę, ale z lekki zapasem na ewentualne poprawki. Ponieważ moja Alfa będzie malowana w warunkach garażowych i znając życie coś pewnie się "zapyli", to mam jeszcze pytanie odnośnie polerowania nowego lakieru. Po jakim czasie można wypolerować nowy lakier i jakimi środkami najlepiej to zrobić. Czy wystarczająco dobra będzie pasta tempo (do starych lakierów lub do polerowania nowych lakierów), a może lepsza będzie pasta G3. Czy warto jeszcze na to nakładać wosk? Za wszelką pomoc z góry serdecznie dziękuje.
Pasta tempo zalicza się raczej do wosków . Najlepszy efekt uzyskuje sie polerując maszynowo po wcześniejszym zmatowieniu lakieru papierem wodnym o drobnej ziarnistości (2000-2500). A ile potrzeba farby to zależy jakim kolorem się maluje, czy metalikiem oraz czy zmienia się kolor na inny czy pozostaje przy starym.
Z tego co pamiętam kiedyś mi mówił lakiernik że na całe auto ze środkiem potrzeba ok 2 litrów farby podstawy (bazy) i 1-1.5 litra klaru jak masz metalik.
Z tego co pamiętam kiedyś mi mówił lakiernik że na całe auto ze środkiem potrzeba ok 2 litrów farby podstawy (bazy) i 1-1.5 litra klaru jak masz metalik.
Powiadasz, że tylko 2l ze środkiem spodziewałem się tak jak piszesz ok. 2l, ale tylko na zewnątrz.
Co myślicie o malowaniu zwykłego lakieru (mam na myśli nie metalik) dodatkowo klarem?
U mnie, któryś z poprzednich właścicieli tak zrobił i jest lipa, bo zaczęło troche odłazić na dachu i będe musiał coś z tym zrobić
_________________ Errare humanum est - Mylić się jest rzeczą ludzką.
Model: Alfa Romeo 166
Silnik: 2,4 JTD
Rocznik: 2001
Dołączył: 21 Sie 2007 Posty: 285 Skąd: Nowy Sącz
Wysłany: 2008-07-09, 23:16
Jak masz akryl nie metalic to sama farba w sklepie bez zadnych dodatkow. Zwykły lakier jak pomalujesz klarem to ta powierchnia Ci popęka po krotkim czasie i bedziesz musiał robic to smao jeszcze raz. Ja ostatnio malowałem czerwonym akrylem połysk i nic nie dodawałem wyszło super Jak malujecie plastiki np zderzaki to kupcie do farby ''plastyfikator'' bo inaczej wam bedzie odpadac i łuszczyc sie farba z elementów plastikowych. Na 1 zderzak wejdzie Ci 80ml farby.
Aha, jak chcesz polerować po malowaniu to najpier matowienie a pozniej pasta polerska G3 ,ale tylko przy uzyciu maszyny polerskiej bo reka nic nie zdziałasz tempo tez tutaj odpada. Tylko jak wczesniej nie polerowałes maszyna to nie rob tego bo beda skurki tragiczne i malowanie ponowne na 100% ponieważ spalisz lakier.
Model: Alfa Romeo 145
Silnik: 1.4 BOXER
Rocznik: 1995
Wiek: 19 Dołączył: 02 Mar 2008 Posty: 73 Skąd: k. Jeleniej Góry
Wysłany: 2008-07-20, 21:31
Ja bym musiał pomalować drzwi (może słupków nie będe malować w drzwiach) błotnik przedni no i nad nadkolem zaprawke miałem tylko nic ona nie dała tak zeżarte blaszysko było i minimalna dziura się zrobiła, oddam auto do blacharza i lakiernika (do kolesia co się tym zajmuje w skrócie mówiąc ), tam to chyba wspawa mi ten kawałek blachy wycinając to co troche nadżarte zostało (a wszystko przez pęcherz lakieru który ktoś rozdrapał i niczym nie zabezpieczył).
Ale pytanie jest takie ile farby na to pójdzie (błotnik, drzwi, tylna ćwiartka chyba do przetłoczenia będzie pomalowana, żeby mniej farby poszło + klapa tylna), i jakie ceny są farb, co trzeba do tego kupić? Lakier, pewnie klar i podkład chyba nie?
Zamkne się w 200 zł? Bo kasy za dużo nie mam, po znajomości koleś mi może zrobi za 500 zł ten cały bok razem z wyklepaniem drzwi (przygoda z płotkiem ) ale nie bede miał więcej niż 700 zł na to :/
Także jak myślicie da rady za 200 zł kupić całą "chemie" ?
EDIT:
Pytam się was bo już sie nie moge doczekać aż Alfinka znowu będzie cała ładniutka a nie tylko z jednej strony i chce wiedzieć czy mnie stać bedzie na cały bok czy może też styknie mi sianka na klape, a może na coś jeszcze
No wiecie, po prostu się podjarałem i ciągle o tym myśle
Model: Alfa Romeo 166
Silnik: 2,4 JTD
Rocznik: 2001
Dołączył: 21 Sie 2007 Posty: 285 Skąd: Nowy Sącz
Wysłany: 2008-07-22, 00:31
To czy się zamkniesz w 200zł zależy jaki masz lakier na samochodzie jeżeli metalic to raczej nie,jeżeli akryl to się zmieścisz. Co Ci da,że blacharz wspawa nowy kawałek blachy w miejsce gdzie został wyciety kawałek z korozja??
To nie ma sensu nie ma co oszczedzac bo i tak bedzie rude do 2 lat najpozniej lepije jechac na szrot i kupic błotnik i tylko pomalować nie wspawywać jakieś blachy jak to robi jeden gośc który mieszka niedaleko mnie i co 2 miechy spawa auto i maluje...nromalnie masakra jakby nie miał innych zajęć. Wg mnie skorodowany element nadaje się tylko na złom a nie do ''regeneracji''. Poza tym to jest błotnik,część narażona na dużą ilość wody,soli w zimie więc sam się zastanów nad tym blacharzem czy nie lepiej kupić błotnik.
Model: Alfa Romeo 145
Silnik: 1.4 BOXER
Rocznik: 1995
Wiek: 19 Dołączył: 02 Mar 2008 Posty: 73 Skąd: k. Jeleniej Góry
Wysłany: 2008-07-22, 00:45
Zapomniałem dodać, że to się dzieje z tyłu... :/
Jedyne rozwiązanie jest właśnie takie lub szpachla, korozji już tam nie będzie bo jest tylko w tym małym miejscu (przez owy pęcherz się zrobiło).
A z kolei przedni błotnik mam od środka lekko pordzewiały ale tylko powierzchownie (swoją drogą widać, że się nie przyłożyli do nałożenia warstwy ochronnej, jest ona tylko na 2/3 częsci tego błotnika, bez sensu, tam gdzie nie ma tej wartswy jest korozja...), podejrzewam, że na drugim jest tak samo, bo te nadkola są z tymi głupimi dziurami przez które w zime sól może się dostawać właśnie na błotnik. Ten błotnik to 15 minut czyszczenia szczotką drucianą i nałożenie jakiegoś podkładu lub tej czarnej Motipowskiej czarnej farby takiej konserwującej.
A lakier 195A to chyba jest metalik, nie znam się na tym totalnie, świecić się świeci ale czy to metalik? Nie mam pojęcia, ale jest to taki sam jak na każdej BORDOWEJ 145tce.
Wysłany: 2008-07-22, 19:55 Re: Ile potrzeba farby na pomalowanie z zewnątrz AR 145?
Ile farby A opłaca Ci się malować za bardzo się chyba przywiązałeś, w moich okolicach malunek całego to koszt ok. 2600 PLN + farba, sprzedasz co masz, dołożysz kila zeta i znajdziesz z lepszym lakierem, przynajmniej tak bym zrobił
Wysłany: 2008-07-22, 23:40 Re: Ile potrzeba farby na pomalowanie z zewnątrz AR 145?
Abrial napisał/a:
Ile farby A opłaca Ci się malować za bardzo się chyba przywiązałeś, w moich okolicach malunek całego to koszt ok. 2600 PLN + farba, sprzedasz co masz, dołożysz kila zeta i znajdziesz z lepszym lakierem, przynajmniej tak bym zrobił
Też mam drobne problemy z lakierem, ale nie wiem czy zdecydowałbym się na sprzedanie swojej BESTII tylko z tego powodu - tyle serca w nią włożyłem i jeszcze więcej kasy. Wiem na czym stoję i nie wiem czy zamieniłbym ją na jakąś inną tylko dlatego, że ta druga miałaby ładniejszy lakier. Poza tym trzeba bardzo uważać, żeby się nie wpakować z deszczu po rynnę i nie kupić jakiegoś czterośladu (od dziadka oczywiście ) po rekonstrukcji nadwozia z pięknym lakierem spod, którego za kilka miesięcy zaczną wyłazić parchy
_________________ Errare humanum est - Mylić się jest rzeczą ludzką.
Wysłany: 2008-07-31, 19:11 Re: Ile potrzeba farby na pomalowanie z zewnątrz AR 145?
Abrial napisał/a:
Ile farby A opłaca Ci się malować za bardzo się chyba przywiązałeś, w moich okolicach malunek całego to koszt ok. 2600 PLN + farba, sprzedasz co masz, dołożysz kila zeta i znajdziesz z lepszym lakierem, przynajmniej tak bym zrobił
A ja właśnie myślę aby kupić sfatygowaną, ze zniszczonym lakierem, mam 90% pewność że w ostatnim czasie nie był walnięty...
Czekam tylko na opinię od mechanika co sądzi o silniku i ogólnie o zawartości pudełka
A jak kupisz 'igłę' od dziadka/kobiety garażowany możesz się przejechać ale na złomowisko z nią...
Wolę kupić coś beznadziejnego stargować cenę i sobie samemu wyremontować, przynajmniej będę wiedział co jest zrobione i jak
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum